-
Najbrzydszy pomnik świata powstaje w Skopje. Nowy rozdział bałkańskiej wojny o Matkę Teresę
Skąd pochodzi Matka Teresa z Kalkuty? Oczywiście, że nie z Kalkuty. To skąd? Choć wszystko w tej sprawie wiadomo, to „prawa” do niej roszczą sobie trzy kraje. W grę wchodzi międzynarodowy prestiż i zapewne bardzo duże pieniądze z turystyki pielgrzymkowej. Na razie wygrywa Macedonia. „Z urodzenia jestem Albanką, jestem też obywatelką Indii, a pod względem wiary jestem katolicką zakonnicą. A jeśli idzie o moje serce – to należy ono w całości do serca Jezusa” – powiedziała kiedyś najsłynniejsza kobieta Bałkanów, o której jak najlepsze upamiętnienie walczą trzy państwa. Główny bulwar Prisztiny – aleja Matki Teresy …pomnik Matki Teresy w centrum Prisztiny Bo wizytując południowe Bałkany, Matkę Teresę widać na każdym…
-
Jak zwiedzić Mediolan za półdarmo? Kilka przydatnych porad
Mediolan to idealne miejsce na krótki, dwudniowy wypad. I wbrew obiegowej opinii to nie jest jakieś bardzo drogie miasto. Czy warto tam się udać? Powiedzmy tak: miasto, którego jedną z głównych atrakcji jest złośliwe wbicie szpili głównemu rywalowi nie może być nudne! I nie jest. Wyjazd do Mediolanu był szczególny z wielu powodów – pierwszym była oczywiście radosna nowina, o której pisałem we wpisie o Bergamo. A inne powody? Polecieliśmy tam bardzo tanio. Bilety kosztowały nas w sumie 8 zł. Do czasu, kiedy zobaczyłem wydruk byłem święcie przekonany, że te wszystkie „bilety za złotówkę” to jedna wielka ściema. Ale udało się, choć trzeba przyznać, że akcja była błyskawiczna. „Mariusz, lecimy…
-
Kiedy jedziesz na urlop z niemowlakiem – survivalowy [PRZEWODNIK]
„Zwiedzanie to nie jest wyścig, ale gdyby to był wyścig, to byśmy go kurna wygrali” – tak sobie pomyślałem patrząc na liczby z naszej ostatniej eskapady. 15 dni – 8 krajów*, ok. 4,8 tys. przejechanych kilometrów. A wszystko ku uciesze naszej i podziwie/przerażeniu postronnych obserwatorów. Bo w podróż po Bałkanach wyruszyliśmy z Helenką – naszym 11-tygodniowym szkrabem. I była to naprawdę fantastyczna wyprawa, choć wybierając się w taką podróż trzeba pamiętać o kilku istotnych niuansach. Serbia, Kosowo, Macedonia, Albania, Czarnogóra, Bośnia, południowe Czechy i szybkie noclegowe międzylądowanie w Budapeszcie – tak w telegraficznym skrócie wyglądała nasza trasa. Relacje z niektórych miejsc już możecie przeczytać tutaj i tutaj, pozostałe będziemy sukcesywnie…
-
Zwiedzamy północną Albanię: Durres, Kruja, Velipoje i Szkodra
Durres to albański kurort, który momentami wygląda „europejsko”, Kruja pozytywnie nas zaskoczyła fajnym klimatem, a Velipoje to miejsce, które pewnie za kilka lat stanie się wakacyjnym hitem dla tysięcy europejskich plażowiczów. Północna część Albanii trochę starła fatalne wrażenia z tego kraju, jakie mieliśmy na początku. Pierwsze śliwki robaczywki – tak chyba wypada podsumować nasze zetknięcie się z Albanią. Pierwsze wrażenia z wyprawy były zatrważające, krótka wizyta w Tiranie też nie mogła napawać optymizmem. Ale przynajmniej dowiedzieliśmy się czegoś o tym, co siedzi w albańskiej duszy. Choć ta wiedza także nie nastawiła nas jakoś szczególnie dobrze. – Człowieku, nie jedźcie do Durres. Kiedyś tam było fajnie, ale potem deweloperzy wszystko spieprzyli…
-
Myślisz, że Polacy to pieniacze? Albańczycy nie znoszą (prawie) wszystkich
Albańczycy to naród mocno pokrzywdzony przez los i historię, ale na każde swoje nieszczęście zawsze znajdą wymówkę. I to dość podobną do innych państw regionu. Bo jak przystało na sieroty po komunizmie, kraje bloku wschodniego są jak jedna wielka rodzina – wszyscy się nienawidzą. Węgrzy nie cierpią Słowaków i Rumunów, Serbowie – Bośniaków i Chorwatów, Bośniacy – Chorwatów i Serbów, a Albańczycy – nienawidzą wszystkich swoich sąsiadów i uważają ich za przyczynę swoich klęsk. O albańskiej niechęci do innych nacji przekonaliśmy się już chwilę po przekroczeniu granicy macedońsko-albańskiej, gdy zatrzymał nas patrol policji. Dziwna sprawa, bo jechaliśmy przepisowo (szkoda zawieszania na nadmierne szarżowanie). Rozmowa wyglądała mniej więcej tak: – Dzień…
-
Najbardziej odpychające miasto świata. Z najbardziej fascynującą historią
Tirana zasmuca, przygnębia i trochę straszy – do tej pory nie byliśmy chyba w równie odpychającym mieście. Ale z drugiej strony – ta kompletnie nieznana stolica kompletnie nieznanego kraju kryje w sobie wiele niesamowitych historii. Tyle tylko, że lepiej o nich słuchać i czytać niż oglądać na żywo Po czym rozpoznać Weekendowych Podróżników? Oprócz tego, że ja zagaduję co chwilę tubylców, np. pytając o drogę, co irytuje moją żonę? Otóż naszą cechą charakterystyczną jest zazwyczaj odmienna i głośno artykułowana opinia dotycząca odwiedzanych miejsc. Mi podobało się w większości miejsc, w których do tej pory byliśmy – zazwyczaj znajduję chociaż jeden element czy zaułek, który urywa przysłowiową dupę. Iza przeciwnie –…













