Nasze podróże
-
Farma Iluzji vs. Magiczne Ogrody. Parki rozrywki “made in Poland”
Choć Polska nie dorobiła się jeszcze swojego Legolandu, to jednak mamy kilka godnych uwagi parków rozrywki. Dlatego jeśli jesteś rodzicem (albo i nie, choć to główna grupa docelowa takich miejsc) i przeraża cię wizja siedzenia w weekend w domu, to koniecznie musisz przeczytać ten tekst. Ah, parki rozrywki, czyli wiecie… takie trochę większe wesołe miasteczka. Jedno z fajniejszych wspomnień dzieciństwa to wycieczki do Warszawy do słynnego Cricolandu, czyli takiego (#gimbynieznajo) prapraprzodka dzisiejszych parków rozrywki, gdzie flekowano do cna kieszenie rodziców. A jeśli coś zostało, to wydawało się na frytki i sok w McDonald'sie (oczywiście, jak już się wystało w tej gigantycznej kolejce). Wydawałoby się, że zamiłowanie do tego typu przybytków mija wraz z wiekiem, ale…
-
Co warto zobaczyć w Kijowie w 24 godziny. Zwiedzanie w klimatach “Muppet Show”
– Nie podoba mi się ten nowy Majdan i plac Niepodległości, kiedyś było tu więcej zieleni. Ale pewnie Kijów potrzebuje takie miejsca na te nasze wszystkie rewolucje. Te, które były i te, które nadejdą – mówi pani Natalia, nasz na oko 85-letni przewodnik. Dzięki niej stolica Ukraina spodobała nam się tak bardzo. A nie było to łatwe, bo na odkrycie jej uroków mieliśmy tylko kilkanaście godzin. Pani Natalia jest rodowitą kijowianką starej daty. Już po pierwszych zdaniach widać, że kocha swoje miasto, ale też niekoniecznie akceptuje zmiany, które współcześnie w nim następują. To taka klasyczna postawa „kiedyś było lepiej”. Trochę jak Statler i Waldorf z "Muppetów", jednak z tą różnicą, że…
-
Wąwóz Vintgar – słoweński cud natury
Do teraz się zastanawiam jak myśmy mogli takie małe cudo ominąć, kiedy ostatni raz byliśmy w Bledzie… I po chwili solidnej rozkminy dochodzimy do wniosku, że zahipnotyzował nas sam Bled i urocza kawiarnia nad samym brzegiem jeziora. Leniwe słoneczko, delikatne białe chmurki, pyszna latte, wspaniały widok na wyspę z kościółkiem i górujący nad panoramą zamek. To jest przepis na idealne niedzielne popołudnie i na miejsce, z którego nie chce się wyjeżdżać… I tak zasiedzieliśmy się, w myśl zasady slow travel. Po czym spojrzeliśmy na zegarki i zerwaliśmy się, jakbyśmy zdali sobie sprawę, że jest 8.40 rano, a my za 20 minut musimy być w pracy. No i slow travel poszło się…
-
Mała litewska wioska, która mogła zmienić losy świata
O wsi Ploksciai położonej na terenie Żmudzińskiego Parku Narodowego mało kto słyszał. I całe szczęście, bo gdyby usłyszał jakieś pół wieku temu, współczesny świat na pewno wyglądałby inaczej. I kto wie – być może "zimna wojna" między USA i ZSRR wcale nie byłaby taka zimna? Okolice jeziora Plateliai to idealne miejsce, jeśli chcesz się zrelaksować, wyciszyć, zniknąć w leśnej głuszy albo wybudować pieprzoną podziemną bazę pocisków nuklearnych. Zapewne z tego punktu widzenia wyszedł Nikita Chruszczow i jego koledzy, gdy we wrześniu 1960 roku nakazali budowę nieopodal wioski Plokscsiai tajnej podziemnej bazy wojskowej. O tym, jak dobre jest to miejsce świadczy to, że mieszczące się tu obecnie Muzeum Zimnej Wojny nawet…
-
Z wizytą u największej mafii świata. Muzeum FIFA w Zurychu
Po odwiedzeniu jednej z największych atrakcji turystycznych szwajcarskiej metropolii czujemy się trochę jak Anglicy po meczu z Argentyną na mundialu'86 albo wszyscy rywali Korei Południowej w 2002 roku – lekko wydymani. Ale jakie to piękne dymanie! Już za chwilę rozpocznie się ten magiczny miesiąc, podczas którego głowy rodzin będą wizytowały markety z elektroniką, by kupić na raty drugi telewizor (dla żony, „Singielka” i „M jak Miłość” same się nie obejrzą), a wszyscy jak jeden mąż będziemy się zastanawiali, czy Lewandowski odpali i czemu reprezentacji znowu się nie udało awansować, skoro grupę jak zwykle mieliśmy taką łatwą? Tak, zbliżają się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. I znów będziemy się ekscytować pojedynkami 22…
-
Couchsurfing w Iranie. O tym, jak ugoszczono nas iście po królewsku
W ciągu kilku godzin podróży z Jazd do Kerman Matsume przeobraziła się w „ciocię Shirin”, która pokazała nam, na czym polega tradycyjna irańska gościnność. I opowiedziała swoją historię. Prawdziwą i bez retuszy. Bo jeśli chcecie naprawdę poznać Iran, powinniście choć raz dać się zaprosić miejscowym do domu. No dobrze, ale jak się do tego zabrać i o czym pamiętać? Wybierając się do Iranu musicie się przygotować na to, że każdego dnia przyjaźni Persowie będą wam składali szereg zaproszeń i propozycji np. ugoszczenia was u nich w domu czy przenocowania. Czy należy z nich korzystać? Odpowiedź wbrew pozorom nie jest oczywista. Bo z jednej strony Irańczycy, zwłaszcza młodzi, cholernie lgną do turystów, są…
















