-
Couchsurfing w Iranie. O tym, jak ugoszczono nas iście po królewsku
W ciągu kilku godzin podróży z Jazd do Kerman Matsume przeobraziła się w „ciocię Shirin”, która pokazała nam, na czym polega tradycyjna irańska gościnność. I opowiedziała swoją historię. Prawdziwą i bez retuszy. Bo jeśli chcecie naprawdę poznać Iran, powinniście choć raz dać się zaprosić miejscowym do domu. No dobrze, ale jak się do tego zabrać i o czym pamiętać? Wybierając się do Iranu musicie się przygotować na to, że każdego dnia przyjaźni Persowie będą wam składali szereg zaproszeń i propozycji np. ugoszczenia was u nich w domu czy przenocowania. Czy należy z nich korzystać? Odpowiedź wbrew pozorom nie jest oczywista. Bo z jednej strony Irańczycy, zwłaszcza młodzi, cholernie lgną do turystów, są…
-
Co warto zobaczyć w Iranie, a co sobie odpuścić? Teheran, Kom i Kaszan (część 1)
Teheran nas przytłoczył, Kom pozytywnie zaskoczył, a w Kaszanie w końcu poczuliśmy się naprawdę dobrze. Pierwszy etap podróży to ewolucja naszego nastawienia od „wracamy najbliższym samolotem” do „czemu tylko 2 tygodnie?” Przeczytaj, co warto zobaczyć w Iranie. W ciągu 14 dni w Iranie zrobiliśmy taką trochę trasę obowiązkową – przejechaliśmy 2,8 tys. km i zobaczyliśmy wszystko, co polecały przewodniki i inni podróżnicy. Większość miejsc nas zachwyciła, ale początki były trudne. Nasza podróż zaczęła się mniej więcej o 5 rano, gdy przeszliśmy odprawę paszportową i z drżeniem serca wychodziliśmy z hali przylotów. Z drżeniem, bo byliśmy 2 godziny później niż pierwotnie umawialiśmy się z kierowcą, który miał nas zawieźć do hotelu.…
-
Jak państwo policyjne w Iranie wzięło nas za bandę sodomitów
Nas, ultrakonserwatywną rodzinę z małym dzieckiem! Bo nie minęła nawet minuta od naszej rozmowy, gdy zadzwonił telefon. – Być może w czasie wizyty w naszym sanktuarium ktoś mógł wam składać różne nieprzyzwoite propozycje. Ze względu na wasze bezpieczeństwo radzimy, abyście z nich nie korzystali – odezwał się głos w słuchawce. W poprzednim odcinku naszej sagi o Iranie Ridge wyjawił Alexis, że jest jej ojcem, a my wyjawiliśmy Wam, że trochę w Iranie nagrzeszyliśmy. Wymieniliśmy nawet pełną listę 26 ciężkich grzechów, których nie w arto popełniać w tym kraju. Jesteśmy w świętym mieście Kom – drugim najbardziej religijnym mieście Iranu po Meszhedzie. Dla Irańczyków to szczególne miejsce – to tu znajduje…
-
26 grzechów ciężkich, które popełniliśmy w Iranie
Większość popełniliśmy w ciągu pierwszych 3 dni pobytu, ale spektakularne faux pas zdarzało się nam zaliczyć nawet pod sam koniec wyjazdu do Iranu. Dotyczyły wielu kwestii – od transportu przez politykę i relacje międzyludzkie na pożywieniu skończywszy. Sprawdź jak uniknąć naszego losu. 1. Pierwszy grzech jaki popełniłem to brak wiary godny niewiernego Tomasza. Brak wiary w przewodnik Lonely Planet i te wszystkie blogi, a także opowiedziane w nich historie o wspaniałych ludziach, niezwykłej gościnności i innych przymiotach Irańczyków, które w tzw. pale się nie mieszczą. Też czytasz i nie wierzysz? Nic dziwnego, w końcu Iran do tej pory nie do końca dbał o turystyczny PR.Bo o ile np. Brazylia kojarzy nam się…
-
5 najgorszych miejsc na Walentynki [i BONUS]
Z Walentynkami jest jak z Pudelkiem i „M jak Miłość” – niby nikt nie ogląda i nie czyta, ale i tak każdy wie, co porabia Marek Mostowiak i z kim ostatnio pobiła się Kasia Cichopek. Jeśli już więc trzeba je obchodzić, to jakich miejsc należy unikać? Nie ma dobrego miejsca na spędzenie Walentynek, bo to w sumie nie jest fajne święto. Znaczy – ogólnie nie ma w nic złego, ludzie są dla siebie mili, a miłość kwitnie. Ale z drugiej strony cała ta otoczka jest bardzo męcząca. Tak męcząca, że w trakcie pisania zmieniliśmy formułę tekstu, bo pierwotnie miało być o najlepszych miejscach na Walentynki. Ale w trakcie pisania okazało…
-
Najlepsze jarmarki świąteczne są w Niemczech. Czemu i gdzie konkretnie?
Nic tak nie wprowadza w świąteczny klimat jak trzaskający mróz z kubkiem niezbyt taniego grzańca w dłoni, kiczowate aniołki, kiczowaty Mikołaj i tłumy wesołych Niemiaszków, wesoło kontemplujących w oczekiwaniu na Pierwszą Gwiazdkę. Tak, to jarmarki świąteczne – najważniejsza rzecz, dla której warto właśnie teraz odwiedzić naszych zachodnich sąsiadów. Niewiele jest rzeczy, w których Niemcy są od nas lepsi – nawet w piłkę nożną gramy lepiej (no co, w dwumeczu wygrywamy, bo bramki na wyjeździe liczą się podwójnie), a czasy gdy Becksy i inne Holsteinery były marzeniem każdego piwosza znad Wisły bezpowrotnie minęły wraz z nastaniem ery małych lokalnych browarów, w których możemy przebierać jak w ulęgałkach (za co dziękujemy panu…













