Polska
-
Na Kaszubach powstała Kraina Hobbitów! Lubisz „Władcę”? Nie musisz lecieć do Nowej Zelandii
Oto jedno z najbardziej oryginalnych miejsc w Polsce, gdzie możemy się poczuć jak w sielskiej krainie Tolkiena. Gdybyśmy mieli rzucić wszystko i zamienić się miejscami na życie z jakimiś literackimi bohaterami, to Hobbici byliby na naszej liście bardzo wysoko. Z prostego powodu – jest to lud wesoły i skory do zabawy, a jednocześnie spokojny, kochający pokój, harmonią i nie lubiący jakichkolwiek problemów. Z tego powodu zawsze się dziwiłem, że tolerują wizyty Gandalfa – jasne, robi fajne fajerwerki, ale ilekroć pojawia się w Shire, jest to zapowiedź poważnych kłopotów. Stary dziad powinien dostać bana i nie przekraczać granic rzeki o najbardziej malowniczej nazwie, czyli Brandywine (w polskim tłumaczenie równie malowniczo nazwanej…
-
Weekend w Świętokrzyskiem. Nie tylko Kielce
Największą wadą naszych wyjazdów jest to, że często towarzyszy im uczucie niedosytu. Wynikające zazwyczaj z faktu nieszczególnie dużych oczekiwań, bo też o Świętokrzyskim przed wyjazdem nie wiedzieliśmy wiele. Do Świętokrzyskiego pojechaliśmy na zaproszenie pewnego… ośrodka wczasowego. Tak, wiem jak to absurdalnie brzmi – spędzać urlop w Kieleckiem (znacie przecież to słynne powiedzenie o tym regionie, prawda?), ale jak niewierni Tomasze pod koniec tekstu będziemy zmuszeni posypać głowy popiołem i wyruszyć na ponowną pielgrzymkę do Oceaniki. Ale o tym potem, bo przy okazji tego wyjazdu postanowiliśmy nieco bardziej zwiedzić ten region. Ale tylko trochę. No bo ile można zobaczyć w półtora dnia? Mając tak niewiele czasu udaliśmy się najpierw do Kielc, do…
-
Zamek w Malborku. Czemu warto tam jechać? Zwłaszcza, jeśli już kiedyś tam byliście
Największa średniowieczna forteca w Europie zachwyca za każdym razem, kiedykolwiek tam pojedziesz. Czemu? Bo zawsze jest tam coś nowego do zrobienia i zobaczenia. Na przykład ekstremalne wędrówki i bieganie po murach, z których będzie można skorzystać już wkrótce. Do krzyżackiego zamku od zawsze miałem sentyment. Pierwszy raz byłem tam w wieku 10 lat, grubo ponad 20 lat temu, przy okazji rodzinnego wyjazdu na wakacje. Z tej eskapady pozostały mi wspomnienia ogromu tego miejsca i fascynującej historii. Wiadomo, zamek, rycerze, polskie wojsko łojące tyłek Krzyżakom – czego chcieć więcej. Fascynacja była tak silna, że z wyjazdu wróciłem bogatszy o kasetę VHS, na której opowiadano o jego historii. Kosztowała fortunę – coś…
-
Nasza wielka improwizowana Majówka 2017. Poszukaj inspiracji na weekendy
Zwykle dokładnie planujemy nasze wszystkie wyprawy. Tym razem postanowiliśmy zaś ruszyć przed siebie, gdzie oczy poniosą. I wróciliśmy bardzo zadowoleni, ale z ogromnym niedosytem. Takim pozytywnym! Pod względem liczby potencjalnych dni wolnych to była naprawdę dobra majówka, prowokująca do dłuższych i bardziej intensywnych wyjazdów. Niestety, nie dla nas – dopiero co wróciliśmy z Armenii (TUTAJ możecie przeczytać nasz wpis na temat Górskiego Karabachu). A ta, choć nie jest drogim krajem, dość solidnie wydrenowała nasze kieszenie. W tej sytuacji postanowiliśmy spędzić majówkę w starym, dobrym low-costowym stylu. Propozycji było kilka: pojechać na działkę (szybko odpadło po rzuceniu okiem na prognozę pogody), do Czech (ale nie chcieliśmy Osmólskiemu psuć niecnego planu podbicia…
-
Niesamowity Sandomierz i okolice, czyli Helcia w poszukiwaniu Mateusza
W tym pięknym, ale lekko prowincjonalnym mieście jest coś uroczego i pociągającego. A najbardziej pod koniec lutego, gdy nie ma turystów i całą klimatyczną starówkę ma się tylko dla siebie. – Tato? Mamo? A dokąd jedziemy? – spytała ze swojego fotelika Helcia. – Do Sandomierza – pada szybka odpowiedź. – A po co? – dziecko nie odpuszczało. – Na weekend. – To nie będzie Barbie? – Nooo….raczej nie. – To co będziemy robić? – Będziemy…no…odwiedzimy Mateusza! – wzbiłem się na wyżyny intelektu. – Mateusza? A kto to Mateusz? – Helka była wyraźnie zafrapowana. – Mateusz? To taki ksiądz. – Ksiądz? I co on robi? – Mieszka w Sandomierzu. – I co…
-
Idealna jednodniówka z Warszawy: „Mała Łódź”, pałac i gorące źródła
Niecałe 60 kilometrów na zachód od Warszawy w promieniu kilkunastu kilometrów znajdziecie wystarczającą moc atrakcji, która na upartego wystarczy wam na cały weekend. Naszą wycieczkę zaczynamy w Żyrardowie – niewielkiej, nieco ponad 40-tysięcznej miejscowości, która swego czasu była europejską potęgą włókienniczą. Choć historia miasta liczy nieco ponad 180 lat, to jest ciekawsza niż wielu miejsc ze znacznie większą historią. Weźmy już samą nazwę, która pochodzi od nazwiska Filipa de Girarda – francuskiego inżyniera i wynalazcy. Był to fachura wysokiej klasy, wynalazca mechanicznej maszyny do przędzenia lnu, który od 1833 roku nadzorował prace fabryki wyrobów lnianych, która szybko stała się największą tego typu inwestycją w Europie. Fabryka i miasto rosły w…











