Polska

Miesiąc w najszczęśliwszym mieście w Polsce. Krótki poradnik, jak poprawić sobie jakość życia

Pobyt pośród optymistów zrobi dobrze największym ponurakom. Nie inaczej jest w przypadku najmłodszego dużego miasta w naszym kraju. Czy to dlatego żyją tam najszczęśliwsi ludzie?

Mam taką refleksję, że bycie turystą nieodłącznie wiąże się z pewną dozą sadomasochizmu i brakiem zdolności do wyciągania wniosków. Bo przecież jest tak, że w wakacyjnych wyjazdach najczęściej najbardziej przeszkadzają nam tłumy i drożyzna, tak? A mimo to… każdego roku, wybierając urlop ludzie jadą zawsze w tym samym terminie, kiedy jest największy tłok i kiedy można najwięcej zapłacić. Jeśli macie dzieci w wieku szkolnym, spoko – rozumiem. Ale jeśli nie macie – to czemu nie wyruszycie np. 2 tygodnie później, gdy te piękne plaże będziecie już mieli tylko dla siebie? Aby przekonać się jak wygląda piekło, wystarczy wybrać się w niedzielne sierpniowe przedpołudnie na wycieczkę (koniecznie samochodową!) do Sopotu. Spacerując przesłynnym Monciakiem przekonacie się o wielu rzeczach, np. o tym, że w Warszawie jednak wcale nie jest tak drogo.
Ale z drugiej strony, Sopot ma na pewno swoje plusy i urok. Ale jak to z uroczymi miastami bywa – najładniej prezentuje się z okolic mola w Orłowie. Ewentualnie rano, gdy z rzeczonego Orłowa wybierasz się na rowerową przebieżkę w stronę legendarnego Grand Hotelu.

Bo paradoks polega na tym, że latem w Trójmieście wciąż są dobrze znane i urokliwe, ale nie zapełnione turystami miejsca. Do jednego z takich miejsc postanowiliśmy się przenieść.
Mieszkanie w dużym mieście wiąże się z wielkim stresem i życiem w ciągłym biegu. Choćbyś chciał zatrzymać się na chwilę, to bywa to trudne, bo przecież inni pędzą i biegną. A w wakacje wcale nie jest lepiej, bo kończy się przedszkole i musisz zająć się dzieckiem, a przecież nie oddasz go na 2 miesiące dziadkom ani nie skażesz na oglądanie przygód króliczka Binga na MiniMini+ (choć pociecha pewnie szczególnie by nie protestowała).

W takim przypadku często dobrze robi zmiana otoczenia. Gdzie wyjechać, zwłaszcza, gdy urlopu nie masz za dużo, więc wiadomo, że trzeba będzie tam jednak trochę popracować? Mieliśmy na stole kilka opcji, ale szybko je wykreśliliśmy i zdecydowaliśmy się na Gdynię. Byliśmy w niej już wcześniej na weekend z okazji blogerskiej imprezy i miasto zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie.
I chyba nieprzypadkowo, bo według wszelkich badań od lat Gdynia jest uznawana za najlepsze miasto do zamieszkania w Polsce. Mało tego – z „Diagnozy społecznej” wynika, że to właśnie tutaj mieszkają najszczęśliwsi ludzie w tym kraju. Aż 87,2 proc. mieszkańców miasta jest zadowolonych z tego, gdzie żyją i jak żyją. To był argument przesądzający szalę – spakowaliśmy rzeczy i na cały sierpień zamieszkaliśmy w Gdyni.

I aby nie zostawić nic przypadkowi, wybraliśmy najlepsze możliwe miejsce do zamieszkania, czyli Orłowo. Bo jeśli faktycznie mamy odczuć poprawę jakości życia, to chyba nie ma lepszych okoliczności przyrody niż po skończonej pracy wyjść z domu, przejść… może 400 metrów i znaleźć się w chyba najpiękniejszym miejscu w całym Trójmieście, czyli przy molo w Orłowie. W miejscu, przy którym niby trudno jest zaparkować, ale nigdy nie ma tłumów. Gdzie sprzedają pyszne lody (choć pod koniec sierpnia, gdy turyści zaczęli wyjeżdżać, trochę się popsuły), gdzie jest okropna (pod względem jedzenia i cen), ale bardzo pasująca do otoczenia (przyjemna architektonicznie) Tawerna Orłowska (próbowaliśmy dwa razy, więc próba jest reprezentatywna) i przeuroczy, zadbany skwerek. I piękne nabrzeże, wzdłuż którego ciągnie się chodnik i ścieżka rowerowa, prowadząca bezpośrednio do Sopotu. Po drodze mijamy równo przystrzyżone trawniki, piękne, powykręcane drzewa, a w oddali klimatu dodają białe apartamentowce, gdzie strach pytać o cenę za metr kwadratowy.
Tak, to miejsce sprawia wrażenie trochę elitarnego, ale tak było tu od dawna. Wystarczy wejść na nabrzeże od ul. Orłowskiej, by po prawej stronie zobaczyć rozwalającą się ruderę. To słynny „Maxim”, gdzie w czasach PRL-u bawiła się polska i międzynarodowa śmietanka towarzyska. Dziś z tego klubu nic nie zostało, ale… to chyba dobrze. Bo w tym miejscu najważniejsza jest jednak przyroda. Zdecydowanie najbardziej wyróżniającym się punktem tego miejsca jest rozciągający się na długości 650 metrów Klif Orłowski – unikatowy w skali kraju brzeg morski. Spacer górą zapewni wam niesamowite widoki, ale równie urokliwe będzie „przedarcie się” plażą w stronę centrum Gdyni. Nie ma lepszego sposobu na spędzenie odrobiny wolnego czasu niż taki spacer w stronę plaży miejskiej i trudno o lepszy widok niż majaczące z oddali i powoli przybliżające się wieże Sea Towers oraz maszty zacumowanych w porcie statków.

Ale do centrum Gdyni jeszcze wrócimy, tymczasem przejdźmy na chwilę do mola w Orłowie i wyruszmy Promenadą Królowej Marysieńki w stronę Sopotu. Tu już naprawdę nie spotkacie tłumów. Za znajdującym się przy skręcie z promenady pałacykiem schodzimy na plażę, gdzie widzimy efektowną, stromą trybunę. To tutaj co wakacje zlokalizowana jest Letnia Scena, gdzie w tak pięknych okolicznościach przyrody odgrywane są sztuki teatralne.
A gdy potrzebujesz świeżych warzyw, to 10 minut spacerem od mola organizowany jest co weekend Jadłostajnia Kolibki, czyli jarmark z organicznymi produktami.

I właściwie na tym można by skończyć opis Gdyni, bo poruszanie się w tej okolicy przez miesiąc nie jest w stanie się znudzić. Ale Gdynia ma znacznie więcej do zaoferowania, i to na każdą pogodę. Bo przecież trudno wyobrazić sobie wizytę w tym mieście, której nie połączycie z wizytą na Skwerze Kościuszki, który płynnym ruchem przechodzi w nabrzeże. To tu znajdują się te wszystkie atrakcje, które doskonale pamięta się z własnego dzieciństwa i teraz przekazuje się swoim pociechom: słynna majestatyczna fregata „Dar Pomorza” czy najeżona działami ORP Błyskawica. Znajdziecie też tutaj fantastyczną małą architekturę jak pomnik Josepha Conrada i Żagle – trzy stalowe maszty, wznoszące się na wysokość 25 metrów, które wyglądają, jakby łopotały na wietrze.
Wszystko wygląda tak, jak kilkanaście lat temu. Wspomnienia wracają. Niestety, to samo musimy napisać o Akwarium Gdyńskim i tu nie jest to komplement. Nie wiem, być może w tyłkach się nam już poprzewracało od tych wszystkich wyjazdów, ale z pewnością największą zaletą tego miejsca jest jego lokalizacja. Jeśli zaś chodzi o znajdujące się tam gatunki ryb, flory czy sposób ich ekspozycji, to nie jest to coś, co może szczególnie zaimponować 4-latce (a jest ona w sumie najlepszym recenzentem tego typu przybytków).
Nam z kolei nie do końca podobało się ogromne wesołe miasteczko zlokalizowane między skwerem, a plażą miejską. A zwłaszcza ceny, bo to prawdziwy morderca portfela. I choć rozumiemy biznes i komercjalizację, to jednak wydaje nam się, że 25 złotych od osoby za 5 minutową przejażdżkę na kole widokowym to jednak przesada.

O wiele lepiej wybrać się kolejką lub pieszo na Kamienną Górę, z której widok na miasto jest zdecydowanie lepszy. Dobry widok na reprezentacyjną część miasta znajdziecie też w Gdynia InfoBox, czyli Obserwatorium Zmian, które znajduje się przy ul. Świętojańśkiej, blisko wejścia na Skwer Kościuszki. Ta nietypowa szklana konstrukcja to tak naprawdę bardzo rozbudowany punkt informacji turystycznej. Od wizyty w tym miejscu powinniście tak na dobrą sprawę zacząć waszą wizytę w Gdyni.
Pisząc o Gdyni nie można też nie napomknąć o właśnie Świętojańskiej, czyli głównej ulicy prowadzącej przez centrum. Warto tędy się przespacerować choćby z uwagi na bogatą ofertę gastronomiczną. Nam najbardziej przypadła do gustu naleśnikarnia Piqniq oraz Mąka i Kawa, gdzie według nas dają bardzo dobrą pizzę (ale lepszą w kawałkach niż w całości, jakkolwiek to możliwe 😉 ). Ale takich miejsc jest znacznie więcej. A będąc w okolicach Trójmiasta warto wybrać się jeszcze w to miejsce.

PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NA FEJSBUKU, PODZIEL SIĘ Z INNYMI! 

Print Friendly, PDF & Email

You Might Also Like

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Enka
    Maj 18, 2018 at 6:49 pm

    Kiedy warto wybrac sie w okresie wakacyjnym. Jestem nauczycielem wiec nie mam innego wyjścia. 

  • Odpowiedz
    Ilona
    Luty 6, 2018 at 2:42 pm

    Aby przekonać się jak wygląda piekło, można też pojechać do Mikołajek lub Mielna w środku sezonu. Więcej "warszawiaków" niż w samej Warszawie 😉

    A co do Gdyni – lubimy ją za wszystkie górki i pagórki. Jest tak blisko Gdańska a jest tak bardzo odmienna 🙂

  • Leave a Reply