Polska

Skanseny w Sierpcu i Łowiczu: Nuda? Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz!

Połączenie sielskiego klimatu i drewnianej, wiejskiej zabudowy ze współczesną architekturą kontra święty spokój i wrażenie, jakbyście cofnęli się w czasie przynajmniej o kilkadziesiąt lat. Jeśli skansen kojarzy Wam się z nudą, to po odwiedzinach tych miejsc z pewnością zmienicie zdanie.

Skansen w Sierpcu od zawsze kojarzył mi się z niedzielnymi wypadami na łono natury, choć jako dzieciak (z rodzinnego domu do Sierpca mieliśmy ok. 45 kilometrów, więc blisko) wychowany przy hodowlanych zwierzakach niekoniecznie doceniałem to, co to miejsce ma do zaoferowania. Pamiętam niesamowitą wierzbową aleję, leniwie płynącą rzeczkę i kilka kolorowych chatek z całym gospodarskim obejściem. Potem miałem kilka lat przerwy i przyjechałem tu dopiero z Izą, jeszcze zanim pojawiły się dzieciaki. 
Zobaczyłem wtedy, jak mocno zmienia się to miejsce – w ciągu paru lat powierzchnia powiększyła się prawie dwukrotnie, pojawiło się mnóstwo nowych budynków – na pierwszy rzut oka współczesnych, ale tak naprawdę mocno nawiązujących do miejsca, w którym się znajdujemy. 
Tak jest z fenomenalnym Hotelem Skansen, znajdującym się nieopodal głównego wejścia, którego bryła nawiązuje do wiejskiej stodoły. W środku obiekt jest niesamowicie przestronny, idealnie sprawdza się tu połączenie szkła i cegły. A część basenowa w połączeniu ze spa sprawia, że jest to jeden z fajniejszych tego typu hoteli, w którym kiedykolwiek nocowaliśmy w Polsce (i w całkiem niezłej cenie, czego najlepszym dowodem jest fakt, że pokoje trzeba rezerwować z bardzo dużym wyprzedzeniem). 
Ale to, co jest w tym miejscu najważniejsze, to unikalny, sielski klimat. Doceniony zresztą przez filmowców, bo kręcono tu “Ogniem i mieczem” i “Pana Tadeusza”. Jeśli dobrze pamiętacie te filmy, z pewnością łatwo przypomnicie sobie charakterystyczny budynek karczmy z Sochocina, zlokalizowany na niewielkiej polanie, tuż obok budynku kuźni. To też miejsce, gdzie można się posilić, a skoro to wieś, to wiadomo – pajda chleba ze smalcem i ogórkiem to rzecz obowiązkowa.
Centralnym miejscem, widocznym z daleka jest XVIII-wieczny, drewniany kościół. Nie jest to “stara” budowla – niezwykły budynek został tu przeniesiony w 2008 roku ze wsi Drążdżewo nieopodal Przasnysza. Co niedzielę odbywa się tu msza, my natomiast polecamy wybrać się w to miejsce choćby tuż przed Wielkanocą – w Niedzielę Palmową odbywa się tu tradycyjny konkurs i wybory na największą i najpiękniejszą palmę. Oczywiście, wszystko jest połączone z piknikiem, występami lokalnych zespołów i mnóstwem straganów, ale paradoksalnie… nie ma wtedy tłumów do zwiedzania, bo wszyscy popijają piwko, słuchają muzyki i… zajmują się jarmarcznymi rzeczami.
Dzięki temu my możemy się skupić na głównej atrakcji, czyli kilku kolorowym chatkom z przyłączonymi do nich oborami, gdzie przechadzają się kury, koguty, w klatkach są króliki i inne zwierzęta. Wspominałem na początku o tym, że za młodu nie do końca doceniałem to miejsce, ale teraz, kiedy przyjeżdżamy tu z naszymi córkami – patrzę na nie zupełnie inaczej. Nie ma co się oszukiwać, dla dziewczyn wychowanych w mieście każdy kontakt z sielską wsią to wielkie wydarzenie, a na wolno biegającą kurę patrzą co najmniej tak, jakby pochodziła z Marsa. A właśnie, zapomnieliśmy o jeszcze jednym – często zwiedzając skansen w weekend można się natknąć na pracowników muzeum, wykonujących w chałupach rękodzieło lub inne codzienne czynności – dzięki temu sprawia to wrażenie, jakby ta mikrowioska żyła, a nie była… tylko skansenem. No i utrzymane w różnych odcieniach błękitu kolory domów – powiemy wam w zaufaniu, że robiąc zdjęcia nie potrzeba żadnych filtrów, świetnie prezentują się na Insta 😉
Żałujemy tylko, że (o ile dobrze wiemy) nie można już wchodzić do środka starych wiatraków – kilka lat temu to była jedna z największych atrakcji tego miejsca, dziś można je tylko podziwiać z daleka.

Atrakcji w sierpeckim skansenie jest zdecydowanie więcej, a przyjemna okolica sprawia, że no kurde, jest to idealne miejsce na piknik.

Z północnego Mazowsza przenieśmy się 100 kilometrów na południe, gdzie znajduje się Łowicz – miasto słynące.. no, podpowiadają mi tu, że kultury ludowej, wycinanek i kwiecistych, kolorowych spódnic. Mi tam kojarzy się z keczupem – keczupem Łowicz, którym zajadałem się za młodu i był najlepszy na świecie do wszystkiego (z deserami włącznie) i keczupem Włocławek, który też był najlepszy na świecie, ale potem przenieśli jego produkcję do Łowicza, co było końcem bardzo fajnej i smacznej marki.

W rzeczywistości Łowicz to całkiem przyjemne, spokojne miasteczko z niebrzydką katedrą i wyjątkowym Rynkiem Nowego Miasta – jedynym w Polsce i jednym z trzech zachowanych w Europie trójkątnych rynków. 
Jednak miłośnicy zwiedzania powinni się skierować raczej na Stary Rynek, gdzie na jego południowej pierzei znajduje się bardzo ciekawe muzeum regionalne. Najciekawsza rzecz znajduje się jednak w muzealnym ogrodzie, gdzie zlokalizowano… miniskansen. W tej bardzo ciekawej lokalizacji znajdują się dwie zagrody, które…. są bardzo ciekawe, ale też budzą pewien niedosyt. Ale spokojnie, zaspokoicie go, jadąc 7 km od centrum miasta do wsi Maurzyce, w której znajduje się tzw. Łowicki Park Etnograficzny. To miejsce jest kompletnie inne niż skansen w Sierpcu. Czym się różni? Najbardziej odpowiednim słowem jest chyba to, że jest… mniej komercyjny. Nie ma tu karczmy, hotelu, nawet porządnego parkingu – tylko budka, w której można kupić bilety wstępu. Ale… dzięki temu to miejsce sprawia wrażenie bardziej autentycznego. Wszystko wygląda tak, jakbyśmy mieli do czynienia z kompletnym wiejskim kompleksem – w skansienie znajduje się ponad 40 obiektów, datowanych w większości na II połowę XIX wieku i I połowę XX wieku. Jest tu nawet osobna chałupa, w której mieszkał sołtys. Zadbano też tu o wszelkie detale: są więc studnie, kapliczki, przydrożne krzyże i drewniane rzeźby. 
Z drugiej strony – największa zaleta skansenu jest też jego sporą wadą. Miejsce nie wydaje się być bardzo mocno uczęszczane przez turystów, a poszczególne chałupy są kompletnie bez śladów życia, przez co wioska sprawia wrażenie kompletnie opuszczonej. Tak, wiemy, że o to chodzi w skansenach, ale też jakakolwiek forma rozruszania tego miejsca jest jak najbardziej na miejscu.
Mimo to, gorąco polecamy to miejsce. Zresztą podobnie jak najbliższe okolice. Nie wyobrażamy sobie, żebyście będąc w Łowiczu, nie odwiedzili przepięknego romatnycznego ogrodu w Arkadii (6 kilometrów) i położonego nieopodal zespołu pałacowo-parkowego w Nieborowie. Fantastyczne miejsca, idealne do odpoczynku lub wybiegania i zmęczenia dzieciaków (zależnie od tego, czego potrzenbujecie w danej chwili 😉 ).
Pozostałe wpisy z cyklu #weekendowapolska znajdziecie TUTAJ.

PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NAS FEJSBUKU, ZAJRZYJ TEŻ NA INSTAGRAM!

Print Friendly, PDF & Email

You Might Also Like

1 Comment

  • Odpowiedz
    Marcin BWZ
    Wrzesień 24, 2019 at 8:21 pm

    Łowicz… a to nie czasem mleko w markecie nie jest też z Łowicza? 😀 

  • Leave a Reply