Nasze podróże
-
Z wizytą u Emira Kusturicy: Piesek Miloszewicza, nacjonalista czy geniusz?
Trochę lewak, trochę nacjonalista i ksenofob. Pół Bałkanów go uwielbia, druga połowa ma o nim znacznie mniej pochlebne zdanie. No i kręci świetne filmy. Emir Kusturica – zapraszamy na wycieczkę na sam skraj zachodniej Serbii, tuż przy granicy z Bośnią. Do miejsc, które unieśmiertelnił. Wcześniej jednak dowiedzmy się o nim czegoś więcej. Jedno jest pewne – nie jest to jednowymiarowa postać. Na pewno na wyjeździe przynajmniej raz zdarzyła wam się taka sytuacja, kiedy przelotnie poznajecie kogoś z innego kraju i zaczyna się small talk. Na początku zawsze jest łatwo: Co słychać? Ładna pogoda? Co robisz? Aż w końcu pada nieodłączna część takiej inicjującej rozmowy, czyli próba wykazania, co wiesz o…
-
Szaleństwa króla Zoga – poznaj najdziwniejszego monarchę Europy
Przyjął imię, jakby pochodził z Marsa albo planety Melmak, palił 150 perfumowanych papierosów dziennie, a kule się go nie imały – w ciągu swoich 10-letnich rządów przeżył przynajmniej 55 zamachów na własne życie. Oto król Zogu I – jedyny muzułmański władca w Europie, którego życie to gotowy scenariusz na świetny film akcji. Koronowane głowy nie mogą być normalne – pamiętacie „Szaleństwa króla Jerzego” czy Nerona. A nawet jeśli są normalne i uznawane za dobrych władców, to zawsze mają swoje…specyficzne zainteresowania. Znamy to nawet z historii Polski – osobliwym hobby króla Zygmunta III Wazy było klęczenie na grochu i knucie, jak nawrócić protestancką Szwecję na katolicyzm. Z kolei Stefan Batory –…
-
Zwiedzamy Kosowo: Co warto zobaczyć i jak nie dać się zastrzelić? Praktyczny przewodnik
Niestety, wszystkich spragnionych krwawych i emocjonujących historii musimy rozczarować, bo prawda jest taka, że w Kosowie jest normalnie. Oczywiście na tyle, na ile normalnie może być w kraju, którego nie uznaje połowa świata, a żyjący w nim ekstremiści najchętniej powyrzynaliby się nawzajem, gdyby nie międzynarodowe siły pokojowe. 1. Wjazd do Kosowa Do Kosowa wjechaliśmy od strony Serbii, przekraczając granicę w pobliżu miejscowości Novi Pazar (warto zajrzeć – miasto jakby żywcem wyjęte z Bliskiego Wschodu) – cały czas prujemy drogą nr 234 aż do posterunku granicznego (albo tak jak my – bardziej malowniczą trasą na południe w stronę jeziora Gazivoda). Pierwsze chwile w Kosowie… W tym miejscu rozwiejmy mit – nie…
-
Najbrzydszy pomnik świata powstaje w Skopje. Nowy rozdział bałkańskiej wojny o Matkę Teresę
Skąd pochodzi Matka Teresa z Kalkuty? Oczywiście, że nie z Kalkuty. To skąd? Choć wszystko w tej sprawie wiadomo, to „prawa” do niej roszczą sobie trzy kraje. W grę wchodzi międzynarodowy prestiż i zapewne bardzo duże pieniądze z turystyki pielgrzymkowej. Na razie wygrywa Macedonia. „Z urodzenia jestem Albanką, jestem też obywatelką Indii, a pod względem wiary jestem katolicką zakonnicą. A jeśli idzie o moje serce – to należy ono w całości do serca Jezusa” – powiedziała kiedyś najsłynniejsza kobieta Bałkanów, o której jak najlepsze upamiętnienie walczą trzy państwa. Główny bulwar Prisztiny – aleja Matki Teresy …pomnik Matki Teresy w centrum Prisztiny Bo wizytując południowe Bałkany, Matkę Teresę widać na każdym…
-
Jak zwiedzić Mediolan za półdarmo? Kilka przydatnych porad
Mediolan to idealne miejsce na krótki, dwudniowy wypad. I wbrew obiegowej opinii to nie jest jakieś bardzo drogie miasto. Czy warto tam się udać? Powiedzmy tak: miasto, którego jedną z głównych atrakcji jest złośliwe wbicie szpili głównemu rywalowi nie może być nudne! I nie jest. Wyjazd do Mediolanu był szczególny z wielu powodów – pierwszym była oczywiście radosna nowina, o której pisałem we wpisie o Bergamo. A inne powody? Polecieliśmy tam bardzo tanio. Bilety kosztowały nas w sumie 8 zł. Do czasu, kiedy zobaczyłem wydruk byłem święcie przekonany, że te wszystkie „bilety za złotówkę” to jedna wielka ściema. Ale udało się, choć trzeba przyznać, że akcja była błyskawiczna. „Mariusz, lecimy…
-
Zwiedzamy północną Albanię: Durres, Kruja, Velipoje i Szkodra
Durres to albański kurort, który momentami wygląda „europejsko”, Kruja pozytywnie nas zaskoczyła fajnym klimatem, a Velipoje to miejsce, które pewnie za kilka lat stanie się wakacyjnym hitem dla tysięcy europejskich plażowiczów. Północna część Albanii trochę starła fatalne wrażenia z tego kraju, jakie mieliśmy na początku. Pierwsze śliwki robaczywki – tak chyba wypada podsumować nasze zetknięcie się z Albanią. Pierwsze wrażenia z wyprawy były zatrważające, krótka wizyta w Tiranie też nie mogła napawać optymizmem. Ale przynajmniej dowiedzieliśmy się czegoś o tym, co siedzi w albańskiej duszy. Choć ta wiedza także nie nastawiła nas jakoś szczególnie dobrze. – Człowieku, nie jedźcie do Durres. Kiedyś tam było fajnie, ale potem deweloperzy wszystko spieprzyli…









