Inne

Polaczek na zagranicznej wycieczce, czyli wstyd i żenada [UWAGA! ZAWIERA WULGARYZMY]

To pytanie powraca jak mantra za każdym razem, gdy rozmawiam z moją mamą i informują ją o jakiejś kolejnej planowanej przez nas eskapadzie. „Ale wy to tak zawsze sami, czemu nie wykupicie sobie jakiejś wycieczki z biura podróży? Taniej będzie i bezpieczniej, no i nie trzeba się o nic martwić” – tak zawsze mówi moja mama. A ja cierpliwie tłumaczę, że dla nas tak jest lepiej, bo nie musimy się spieszyć, sami piszemy sobie plan zwiedzania wybierając tylko te najfajniejsze miejsca. Prawdziwy powód leży jednak gdzie indziej…

No paczżesz na te kurwy pierdolone, nic nam szmaty nie powiedziały – mówi 50-letni na oko Andrzej*, typowy Polaczek, bo nazwanie go Polakiem byłoby na wyrost, oczekujący na rzymskim Fiumicino na przylot samolotu. Właśnie ogłosili, że pasażerowie mają się zgłaszać do odprawy na drugim końcu lotniska, a nie tam, gdzie pierwotnie zakładano.

Odkąd umarł nasz papież, te włoskie kurwy już się w ogóle przestały z nami liczyć. Jebane, traktują nas jak jakieś bydło – kontynuuje niezrażony Andrzej i patrzy na mnie, jakby szukał w moich oczach aprobaty i potwierdzenia. Bo każdy Polaczek rozpoczynający swój "show" potrzebuje własnego audytorium, które zwraca na niego uwagę. Inaczej już aż taki wyrywny nie jest. Tym razem audytorium się znalazło, więc pokaz trwał w najlepsze…

Ten Wojtyła to jednak mądry był. W tym Watykanie się użerał z tymi kurwami w sutannach, z tą czarną mafią, a to przecież same profesory, inteligencja jebana.

Po chwili ruszamy z odprawą. – Też się wloką, jebane. U nas to PKS sprawniej działa – zgrabnie konstatuje Polaczek (nie mylić z byłym ministrem od dróg) i, co rzadkie, nie rzuca przy tym ani jednym jobem w całym, choć krótkim, ale jednak zdaniu.

Przy odprawie  Polaczki jak to Polaczki, zaczynają się przepychać. Szybko się okazuje, że małżonka głównego bohatera ma równie imponujące pomysły jak małżonek.

Jakie oni z przodu i z jakiej niby racji najpierw? Ja to bym im wszystkim kazała płacić dwa razy drożej za bilety – piekli się pani.
– Komu? – dopytuje mąż
– No tym wszystkim niepełnosprawnym na wózkach, tym rodzinom z dziećmi, co się pchają do przodu. A co mnie to obchodzi? Chcesz stać pierwszy, zapłać więcej – mówi i pcha się do przodu.

W końcu Polaczki dopinają swego i dopychają się bliżej początku kolejki, dzięki czemu szybciej lądują w autobusie, który dowiezie nas do samolotu. W tym miejscu Polaczki latające tanimi liniami dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to ci, którzy jeszcze nigdy  nie lecieli samolotem, więc wygodnie usadawiają się na siedzeniach, a potem przeklinają wniebogłosy, gdy okazuje się, że wchodzą do samolotu jako ostatni. Drudzy, wśród których jest nasz Polaczkowaty Andrzej to prawdziwe cwaniury, których Ryanair przeleciał już przynajmniej raz. Oni wiedzą, jak ważne jest strategiczne miejsce w autobusie, dlatego choćby wsiedli do niego jako pierwsi, zajmują strategiczne miejsce przy drzwiach. I co z tego, że inni nie mogą przez nich przejść, bo tarasują większą część wejścia? Polaczek zaprze się i tyle mu zrobisz, w końcu on zapłacił za bilet i wymaga. To ostatnie zdanie zresztą kilkakrotnie będzie powtarzał i zrobi to na tyle donośnie, by usłyszeli go wszyscy.

W końcu podrywamy się do lotu i tu jest właściwie spokój (jeśli nie liczyć głośnych narzekań na – tu cytat – „kurewską drożyznę”), ale tylko do momentu, gdy zaczynamy schodzić do lądowania. I już nawet nie chodzi tu o głośny aplauz i bicie braw dla pilota (sam czasem stosuję, by podroczyć się z moją małżonką).

Ale to nie jest najbardziej irytujące – gdy tylko samolot dotknie ziemi, Polaczki z miejsca rozpinają pasy, próbują wstawać i ubierać się, co bardziej krewcy otwierają luki bagażowe, choć samolot cały czas jest w ruchu. Stewardesy próbują jakoś ratować sytuację, nawołując do powrotu na swoje miejsca, jednak zawsze znajdzie się jakaś krewka jednostka, która potraktuje ten apel jako zamach na własną suwerenność. Zrezygnowana stewardesa daje w końcu za wygraną, a tymczasem w oka mgnienia już utworzyła się kolejka oczekujących do wyjścia. „Otwierać, kurwa!”  – czasem rzuci jakiś anonimowy bohater z tłumu. A gdy drzwi się w końcu otworzą, wylatują wszyscy, jakby na pokładzie był co najmniej trotyl.

Polaczki na zagranicznych wojażach to trudny temat. I nie chodzi tu nawet o względy estetyczne – znacznie gorszy jest ich styl bycia. Najgorsze są chyba wycieczki osób w wieku 45+, gdzie poziom znajomości języka obcego jest bliski zeru. Kilka razy przeżywałem face palma w najmniej oczekiwanych sytuacjach, np. gdy Polaczki awanturowały się, że muszą zapłacić 50 centów za toaletę („Przecież już płaciłem za bilet wstępu!”), a jak już w końcu zapłacą, nie wiedzieć czemu wydaje im się, że z tytułu tej jednej opłaty swoje potrzeby fizjologiczne może załatwić połowa wycieczki. Nie jest to jednak aż tak zawstydzające jak  dość powszechna skłonność Polaczków do rzucania wulgaryzmami w stronę lokalsów, którzy za cholerę nie wiedzą, o czym mówią. – O, patrz na tego chuja jak pilnuje wejścia. No już, kutasie, tu mam twój bilet, najlepiej to go sobie zeżryj – zżymał się w maju Polaczek w czasie wizyty na zamku w Visegradzie (swoją drogą, gorąco polecam, widoki zakola Dunaju warte każdych pieniędzy). Co ciekawe, cały czas przymilnie się do niego uśmiechał.

Niestety, dość powszechne, zwłaszcza przy okazji autokarowych wycieczek jest zjawisko kierowników imprezy z 2-litrową Finlandią za pazuchą, skwapliwie polewających innym uczestnikom na zapoznanie się i lepsze zniesienie trudów podróży. Potem to bydło skore do kłótni wylewa się z autokarów…

Zgadzacie się z moją tezą? Macie jakieś inne doświadczenia i uważacie, że bredzę? Czekam na feedback.

*- wszystkie opisane wydarzenia miały miejsce naprawdę. Zjawisko zwane "polskim turystą" naocznie obserwowałem w październiku ubiegłego roku.

PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NA FEJSBUKU, PODZIEL SIĘ Z INNYMI!

Print Friendly, PDF & Email

You Might Also Like

18 komentarzy

  • Odpowiedz
    Jasiek Chrust
    Listopad 25, 2018 at 4:05 pm

    „Inspirujemy” do wzajemnej nienawiści. Ależ syf masz w głowie.

  • Odpowiedz
    mvv
    Lipiec 3, 2018 at 12:54 pm

    Dobry artykul! 

    Pozdrawiam

  • Odpowiedz
    TINA
    Styczeń 1, 2017 at 5:29 pm

    Kiedyś leciałam Ryanair z grupą żydów, arabów, młodych amerykanek. Kto sprawiał najwiekszy problem? Ano żydki – przed wejściem do samolotu nie ogarniali czym jest bagaż podręczny, na pokład samolotu weszli jako ostatni i opoznili lot przez kombinowanie z schowaniem swoich bagaży… 

    • Odpowiedz
      weekendowi
      Styczeń 3, 2017 at 10:33 am

      Czasami też tak bywa. My mieliśmy podobnie w drodze powrotnej z Tel Awiwu do Budapesztu. Pozdrawiamy, I&M

    • Odpowiedz
      Weekendowi
      Styczeń 4, 2017 at 9:55 pm

      Przez te 4 lata pasażerowie z Polski pokonali jednak daleeeeką drogę. Jasne, nie ma co generalizować, ale bardzo się cieszę, obserwując sytuację na lotniskach, że "nasi" wyzbyli się już wielu irytujących nawyków, które opisujemy w tym już nieco archiwalnym tekście.

       

      Pozdrawiamy,

      M&I

  • Odpowiedz
    Tomek
    Listopad 24, 2016 at 8:13 pm

    Mógłbym się nie zgodzić… gdyby tak nie było. Niestety też przyszło mi napotkać rodzime cebule zagranicą. Było to na promie wycieczkowym po parku narodowym Kornati w Chorwacji. Kiedy opowiadanie pilota co chwilę przerywało pijane: "-Patrz, szwagier, tutaj to by kurwa na żywczyka porzucał, co? Ciekawe co za sztuki tu we wodzie pływają. ".

  • Odpowiedz
    Lukas
    Styczeń 8, 2016 at 9:59 am

    Dobry wpis. Usmialem sie do lez. Pozdrawiam

  • Odpowiedz
    jebniczek
    Sierpień 15, 2015 at 5:55 pm

    dodałbym tu jeszcze postpeerelowskie grupki na granicach. Podczas gdy inni grzecznie czekają w autach, polska hołota zbiera się w grupki cwaniaków i próbuje coś obgadać, z nadzieją, że coś już na granicy uda się przez kogoś załatwić. Tak było za komuny i to zostało, jest jedynie mniej widoczne, bo granic prawie już nie ma, więc i okazji, do zapoznania się w grupce też mniej.

  • Odpowiedz
    Ryszard
    Październik 25, 2014 at 10:55 pm

    Niestety w każdej nacji są ludzie i niekulturalni ludzie. Nie ma tu co piętnować rodaków bo to są nagminne sytuacje wszystkich turystów. Spędziłem wiele życia w podróży i muszę przyznać że nie wypadamy jakoś bardzo źle na tle alkoholików z Anglii, nowobogackich z Rosji czy niezwykle hałaśliwych Niemców czy Francuzów, których dzieci nie mają żadnych barier. Widziałem dziwne rzeczy w wykonaniu wielu narodowości i piętnowanie tu samych siebie mija się z celem. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu przygód 🙂 Ryszard

  • Odpowiedz
    Aranżer
    Październik 25, 2014 at 6:21 pm

    Każdy z nas zetknął się z takim zachowaniem rodaków na wczasach, ale prawdę mówiąc inne nacje można zjechać podobnie. Z mojego doświadczenia m.in. Rosjan, Włochów, Turków i Litwinów. O wyczynach Anglików u nas nie wspominając.

  • Odpowiedz
    Marta
    Listopad 13, 2013 at 7:33 pm

    Często też można zauważyć polaczki “z wyższej klasy” w postaci młodych dziewczyn totalnie nie umiejacych się kulturalnie zachować, pewnie pracujących za granicą jako sprzątaczki.. Na trasie do Malagi, pewna młoda Polka jadąca z dwu letnim synkiem (pewnie do ojca dziecka mieszkającego w Hiszpani..) była tak obużona, że w tanich liniach nie ma miejsca na przewinięcie dziecka, że.. zrobila pokazówkę jak to się zmienia zafajdaną pieluchę na fotelu obok oraz pokazała rzut pełną pieluchą pod siedzenia znajdujące się przed nią.

    • Odpowiedz
      agnese
      Grudzień 17, 2013 at 2:22 pm

      To jest skandaliczne, przewijak powinien byc w kazdym samolocie. Moze nie wiesz o tym, ale sie placi za dziecko w samolocie, nawet za niemowlaka.

    • Odpowiedz
      Michał
      Wrzesień 8, 2014 at 7:53 pm

      “… Często też można zauważyć polaczki „z wyższej klasy” w postaci młodych dziewczyn totalnie nie umiejacych się kulturalnie zachować, pewnie pracujących za granicą jako sprzątaczki…”
      Co do nie umiejacych się kulturalnie zachować dziewczyn masz rację, tylko nie rozumiem co masz do osób które pracują za granicą jako sprzątaczka? Praca jak każda inna. Według mnie żadna praca nie hańbi. Pozdrawiam (właściciel firmy sprzątającej w Danii zatrudniający Polaków)

  • Odpowiedz
    bumbum
    Czerwiec 24, 2013 at 2:08 am

    Klaskaja rowniez rosjanie, nawet na pokladach lufy
    Swoja droga jak juz ktos napisal takie zachowanie to nic szczegolnego i podobnie zachowuja sie rowniez inne narodowosci o chinczykach i hindusach nawet nie wspomne bo oni sa poza jakimkolwiek limitem;-)

  • Odpowiedz
    Kahzad
    Czerwiec 23, 2013 at 8:12 pm

    Opisy sytuacji, które przedstawiłeś pasują to każdej narodowości. Niestety, Polacy nie są tak wyjątkowi, jak chciałbyś przedstawić.

  • Odpowiedz
    moloko
    Luty 4, 2013 at 3:56 pm

    taka mam prace ze czasem latam do stanow. tylko raz lecialem lot’em. polacy w lufthansie potrafia jakos spokojniej sie zachowywac – wystarczy ze przyjdzie pani stewrdessa i powie cos po niemiecku/angielsku – brak zrozumienia wplywa uspokajajaco. ale w locie gdzie obsluga mowi po polsku juz nie ma bola – nikt mi nie bedzie przesuwal mojego bagazu i koniec… raz sprobowalem i nie mam serca na wiecej.

  • Odpowiedz
    ferjirg
    Luty 4, 2013 at 3:48 pm

    jeden ‘polaczek’ pisze o innych ‘polaczkach’

  • Odpowiedz
    Łukasz
    Luty 4, 2013 at 3:42 pm

    Dopowiem tyle, że klaskanie to nie tylko polska sprawa – Włosi robią to samo. Kurwienie na obcokrajowców, m. in. z powodu nierozumienia języka jest nie tylko domeną “polaczków”. A już kolejka do wyjścia w samolocie jest standardem w każdym kraju i dowolnej linii lotniczej.

  • Leave a Reply