Polska

Kaszuby: 4 najpiękniejsze miasta, które musicie zobaczyć!

Spokój, woda, czyste powietrze, a na dokładkę mnóstwo ciekawych zabytków i fajnych miejsc, w których łatwo można zabić nudę. Jadąc na Kaszuby mieliśmy nadzieję na fajny urlop, ale rzeczywistość przeszła nasze oczekiwania.

Weszliśmy już małżeńsko w taki wiek, w którym człowiek nie cieszy się z nadejścia kolejnych wakacji, tylko z przerażeniem kombinuje, jak by tu zająć dzieciaki. Do babci na tydzień? No nie, jeszcze za małe. Klubiki osiedlowe, dodatkowe zajęcia? No fajnie, ale to tylko parę spotkań i w dodatku po parę godzin dziennie. Nic dziwnego, że w tym roku zamiast zwiedzania jakiegoś egzotycznego kraju, cel był tyleż banalny, co trudny do osiągnięcia: zaszyć się gdzieś na odludziu i po prostu… wypocząć. Oczywiście, jesteśmy ambitnymi ludźmi, więc do naszej rezolutnej dwójki dziewcząt (6 i 1,5 roku) dorzuciliśmy Kasię i Łukasza oraz ich dwójkę latorośli (lat 4 i 1,5). Czy się udało? Tak, bo trafiliśmy do naprawdę fajnego miejsca. Na Kaszuby.
No właśnie… czyli gdzie tak dokładnie? Spokojnie, nie ma powodu do wstydu, bo sam też nie bardzo wiedziałem, co, jak i po co… Znaczy, coś tam kołatało, że Kaszebe, śmieszny język i coś tam z Donaldem Tuskiem, ale gdyby to tak ogólnie zsumować, to za wiele wiedzy z tego nie będzie. Odkryjcie więc razem z nami tę magiczną (jak się okazało krainę).
Nasz nocleg znaleźliśmy trochę na chybił trafił w cichej miejscowości Kłączno. Przestronny domek, położony jakieś 5 minut spacerkiem od jeziora, dookoła sporo lasów, fajne trasy rowerowe (co prawda nie wzięliśmy ww. ze sobą, ale z pomocą przyjechały nam Kaszubskie Rowery – gorąco polecamy!). Otoczka pierwsza klasa, a dodatkową zaletą jest fakt, że to świetna baza wypadowa do całodniowych wycieczek. Ustka, Łeba i Słowiński Park Narodowy? 100 kilometrów. Trójmiasto? Tyle samo! Ale szczerze mówiąc, te miejsca ledwie zmieściliśmy w naszym grafiku, bo same Kaszuby mają do zaoferowania tak wiele, że naprawdę nie można się tu nudzić. Które miejsca polecamy najbardziej?

1. Bytów

Wymieniony na pierwszym miejscu z uwagi na bliskość naszego domu oraz bliskość Lidelka i Biedronki (święty spokój spokojem, ale jeść trzeba), ale też… przynajmniej 2 bardzo fajne miejsca. Jednym z nich jest pięknie położony zamek krzyżacki, w którym znajduje się m.in. Muzeum Zachodniokaszubskie. Zamek prezentuje się bardzo okazale i nawet jeśli nie macie ochoty wchodzić do środka, to na pewno warto obejrzeć go z zewnątrz.
Z zamku możecie zejść na dół na ciekawe, ale niewielkie stare miasto, które budzi skrajne emocje. Z jednej strony mamy fajnie odnowiony rynek i niezwykle oryginalny kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej i św. Jana Chrzciciela, który swoją bryłę zawdzięcza temu, że przez lata należał do ewangelików. 
Równie ciekawe są ruiny kościoła św. Katarzyny znajdujące się na sąsiednim skwerze. Po zniszczonym w czasie wojny zabytku zachowały się jedynie fundamenty oraz odbudowana wieża, gdzie znajduje się ciekawa wystawa dotycząca historii miasta.

Sama bytowska starówka… jest przyjemna, ale nie ma o czym mówić. Niestety, dominuje styl nieco szpetnych, budowanych współcześnie kamieniczek malowanych na wszystkie kolory tęczy z wszechobecnym plastikiem, co jednak dobrze współgra z nielicznymi, zachowanymi kamieniczkami, mającymi nieco dłuższą historię.
Jednak najciekawszy zabytek Bytowa znajduje się jakieś 3 kilometry od ścisłego centrum. Jest to zabytkowy most kolejowy nad rzeką Borują – pięknie odnowiony zabytek z XIX wieku, który dziś jest fajnym spacerowym traktem. W przeszłości był to most kolejowy, wzorowany na rzymskich akweduktach i jak przystało na niezwykły zabytek, ma swoją mroczną legendę – ponoć podczas jego budowy do studni wdarła się woda z mułem, porywając pracującego w niej włoskiego robotnika. Koledzy nie zdążyli wyciągnąć jego ciała, nim studnię pokryła betonowa masa. Wiadukt stał się więc dla nieszczęśnika miejscem wiecznego spoczynku.
35 kilometrów na zachód od Bytowa znajduje się inne ważne kaszubskie miasto, czyli…

2. … Kościerzyna

Miasto nieco większe od Bytowa (23 tysiące mieszkańców) i – takie przynajmniej było nasze wrażenie – znacznie bardziej żywe, patrząc choćby po liczbie ludzi na ulicach. Pod wieloma względami kościańska starówka przypomina tę bytowską, jest jednak od niej nieco większa. Wśród największych atrakcji turystycznych miasta warto wymienić nietypowe muzea, jak na przykład jedyne w Polsce Muzeum Akordeonu, Muzeum Ziemi Kościerskiej oraz  Muzeum Kolejnictwa, w którym znajdziecie historyczne parowozy. Od siebie dodam, że w Kościerzynie jest mnóstwo fajnych piekarni, a właściwie piekarnio-kawiarni, które oferują fenomenalne wypieki. A skoro już przy tym jesteśmy, to będąc na tej ziemi, koniecznie spróbujcie Amerykana – to dostępne chyba tylko w tym regionie specyficzne przepyszne ciastko, będące połączeniem biszkopta i babki, o kolistym kształcie i obficie polane lukrem. Swego czasu studiując w Toruniu zajadałem się amerykanami bez pamięci (to godny konkurent piernika!), teraz zaś miałem okazję odświeżyć dawną znajomość.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że w Kościerzynie jest świetny fryzjer. Niby damski, ale faceta ostrzygą tam tak, że niejeden barber mógłby pozazdrościć. Adresu nie pamiętam, ale to bardzo blisko tego dużego cegalnego kościoła, obok parkingu, na którym zapewne zostawicie swoje auto.

Generalnie kaszubskie miasta zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie. Kolejnym bowiem przykładem miejsca, w którym miło spędziliśmy czas był…

3. …Człuchów

Przyjechaliśmy tutaj, żeby odwiedzić tzw. Wonderland oraz Canpol Zoo. Swoją drogą – rozumiemy względy reklamowe, ale nazwać to miejsce w ten sposób trudno nazwać zachęcającym. O tym miejscu napiszemy więcej w kolejnym poście, bo chcielibyśmy się skupić na samym mieście. Człuchów… wywarł na nas bardzo przyjemne wrażenie. Malutki ryneczek z kilkoma knajpkami (jedna po “Kuchennych rewolucjach” pani Madzi Gie, więc być może warto sprawdzić), ale największą zaletą tego miasta jest niepozorny, ale pięknie położony nad jeziorem zamek krzyżacki. Jego historia sięga XIV wieku i choć dzisiaj nie wygląda – swego czasu był drugą najważniejszą twierdzą Państwa Zakonnego po Malborku, a rezydował m.in. dobrze znany nam z lekcji historii Ulrich von Jungingen. Obecnie zamek został gruntownie odnowiony i przebudowany, znajduje się w nim m.in. regionalne muzeum. Wart też polecić wejście na wieżę (a właściwie wjazd, bo można to zrobić windą!), z której rozpościera się fajny widok na miasto oraz na jezioro.
Ale najlepsze zostawiliśmy na koniec.

4. Chojnice

Mamy tu do czynienia z sytuacją podobną do Bytowa i Kościerzyny, gdzie z racji bliskiej odległości oba miasta ze sobą rywalizują. A naturalnym “rywalem” Człuchowa są Chojnice. Pojechaliśmy tu “na chwilę”, ale pierwsze wrażenie było słodkie z domieszką goryczy – szukając dobrej knajpy na obiad internet polecił nam Tawernę Antykwariat. Lokal znajduje się w fenomenalnym miejscu – w samym środku położonego na obrzeżach miasta Lasku Miejskiego, na wielkiej polanie, z dużym placem zabaw i grillem. Niestety, okazało się, że na szybko do jedzenia to możemy dostać zapiekankę albo kiełbaskę z grilla (nie, nie narzekamy, że to źle, po prostu nastawialiśmy się na “normalny” obiad), więc ruszyliśmy w stronę centrum. I tu spotkało nas bardzo pozytywne zaskoczenie, bo Chojnice bardzo ładną, pięknie odnowioną staróweczkę z wąskimi uliczkami, murami obronnymi, imponującym rynkiem z pięknym ratuszem.
Na uwagę zasługuje też fajny deptak (choć, może dlatego, że byliśmy głodni, znów chcielibyśmy zwrócić uwagę na dość ubogą ofertę gastronomiczną – wszędzie tylko pizza albo kebab) i 2 bardzo ciekawe kościoły – monumentalna Bazylika Mniejsza pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela (niezła nazwa, co?) oraz położony kilka kroków dalej barokowy kościół jezuitów. Szczególnie warto odwiedzić bogato zdobione wnętrza tego drugiego. I tak sobie spacerowaliśmy po chojnickim centrum, oglądaliśmy pięknie odnowioną Bramę Człuchowską i zastanawialiśmy się, dlaczego to miasto jest tak słabo znane i kiepsko rozreklamowane. Właściwie jedyna rzecz, która kojarzy się z Chojnicami (i to też nie wszystkim) to całkiem nieźle grająca w piłkę w I lidze Chojniczanka. Tak czy inaczej – cieszę się, że trafiliśmy do tego miasta i możemy je Wam polecić z pełną odpowiedzialnością.
Pozostałe wpisy z cyklu #weekendowapolska znajdziecie TUTAJ.

PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NAS FEJSBUKU, ZAJRZYJ TEŻ NA INSTAGRAM!

Print Friendly, PDF & Email

You Might Also Like

1 Comment

  • Odpowiedz
    ichlerne
    Październik 13, 2019 at 6:01 am

    Nooo i takie budynki mi się podobają 🙂 Ciekawe ile obecne domy będą w stanie wytrzymać lat heh.

  • Leave a Reply