-
Jak po 9 latach wróciłem do chodzenia po górach. I poniosłem klęskę
No dobra, może nie było aż tak źle. Było gorzej. Bo w konfrontacji moich oczekiwań i planów w stosunku do realnych możliwości i aktualnej kondycji wypadłem co najmniej jak Brazylia przyjmująca od Niemców siódemkę w półfinale mundialu. Ale mimo powrotu na tarczy i tak nie żałuję tego wypadu. Zanim zostałem rozbijającym się po Europie Weekendowym Podróżnikiem, przez kilka dobrych lat nie wyobrażałem sobie wakacji bez tradycyjnego tygodniowego wypadu do Zakopanego. Tatry to był mój żywioł – uwielbiałem te wielogodzinne wędrówki w pięknych okolicznościach przyrody. W dużej grupie, z najbliższymi znajomymi albo samemu. I szczerze – najbardziej chyba lubiłem wychodzić w góry sam. Wiecie, żeby zebrać myśli, pobyć sam ze sobą,…


