Jak zwiedzić Ateny za półdarmo? Kilka porad, które pomogą wam oszczędzić dużo euro
Ateny są jak tanie wino – są dobre, bo tanie i na odwrót (z drobnymi wyjątkami). A skoro są tanie, to łatwo się zagubić i wydać zdecydowanie zbyt dużo. Ale na szczęście są Weekendowi – duchowi pobratymcy Szkotów, którzy z radością podpowiedzą wam, jak zaoszczędzić krocie na wizycie w stolicy Grecji.
Właśnie wróciliśmy z Aten i śmiało obwieszczamy, że teraz jest najlepszy czas na wizytę w stolicy Grecji. I to z kilku powodów? Po pierwsze – w listopadzie znajdziecie tam bardzo przyjemną pogodę – temperatura oscyluje w okolicach 20 stopni. A po drugie – bilety są naprawdę tanie. To po trochu efekt niedawnych obaw o dalszą eskalację kryzysu w Grecji i słynnych już kolejek do bankomatów, ale też szaleństwa Ryanaira, który najwyraźniej dostał od Greków dobre dofinansowanie (z czego niby?) i szaleje z cenami. Dość powiedzieć, że nasze bilety kosztowały jakieś 140 zł w obie strony, a obecnie spokojnie można znaleźć w systemie rezerwacyjnym bilety poniżej stówki.
Niewykorzystanie takiej okazji to grzech. Tym bardziej, że to przecież cholerne Ateny – kolebka europejskiej cywilizacji, Zeus, Apollo, Platon, Sokrates, Eleni, Vangelis, Tsipras. Warto zobaczyć Akropol i inne ruinki, ale przede wszystkim warto chyba zobaczyć, jak wygląda miejsce, które rzekomo jest na skraju upadku i całkowitego bankructwa.
Przekonani? To super. O samych atrakcjach Aten napiszemy w osobnym wpisie – teraz zasugerujemy tylko, że optymalny czas na zwiedzenie Aten z przyległościami to 3, góra 4 dni. Czyli w sam raz na weekend.
A dzisiaj pokażemy wam, jak można maksymalnie zaoszczędzić na takim wyjeździe, ale bez żadnej szkody na komforcie zwiedzania stolicy Grecji. Gotowi? To zaczynamy.
1. Najlepszą metodą na oszczędności jest całkowita rezygnacja z Aten. Haha, taki żarcik. Tak radykalnego rozwiązania nie polecamy, bo choć stolica Grecji piękna nie jest, to jednak odwiedzić ją trzeba. A skoro już tam jesteście to…
2. …zastanówcie się nad sensownością kupowania biletu wielodniowego na komunikację miejską.
Poważnie – choć bilet kosztuje tylko 10 euro i jest ważny przez 5 dni, to jeśli Ateny odwiedzacie na 3-4 dni, ta kwota może wam się nie zwrócić. Zwłaszcza jeśli mieszkacie gdzieś w centrum. Wszystkie najważniejsze atrakcje Aten położone są bardzo blisko siebie, więc jeśli zrobicie sobie dobry plan, spokojnie obejdziecie wszystko z buta.
Myśmy przez 3,5 dnia nie byli w stanie wyjeździć naszych biletów. Tym bardziej, że (to ważne!) nie obejmują one podróży z lotniska i na lotnisko(za podróż metrem z i do centrum każdorazowo trzeba zapłacić 8 euro)

Z dłuższych tras do pokonania zostanie wam wycieczka do Pireusu (który swoją drogą niczego wam raczej nie urwie z wrażenia) i ewentualnie dla fanów sportu – do kompleksu olimpijskiego na przedmieściach Aten (tę wycieczkę też odradzamy. O powodach szerzej napiszemy później). A te trasy spokojnie obskoczycie kupując dość tanie bilety – pojedynczy kosztuje 1,2 euro.
3. Zacznijcie zwiedzanie od Akropolu
Wbrew pozorom to nie jest banalna rada. Bilet na Akropol jest dość drogi – kosztuje 12 euro. Ale po pierwsze nie oszukujmy się, przecież to z powodu tej kamieni kupy tu przyjechaliście. A po drugie – w cenie tego biletu masz jeszcze 6 innych atrakcji (np. grecką Agorę, amfiteatr Dionizosa czy ruiny (czytaj: trzy filary na krzyż) świątyni Zeusa. Na wszystkie te atrakcje bilety są sprzedawane osobno przy wejściu – nie ma więc sensu płacić podwójnie za coś, co i tak ma już w pakiecie, co nie?
4. Olej niektóre muzea!

Które? A najlepiej z grubej rury – Narodowe Muzeum Archeologiczne! „Ale jak to? Przecież tam są takie wspaniałe zbiory!” – zakrzyknie niejeden lamus. I pewnie będzie miał trochę racji, bo zbiory rzeźb, malowideł i innych sztućców są absolutnie gigantyczne. I to nie tylko z Grecji, ale też ze wschodu, Egiptu czy Mezopotamii. W większości naprawdę świetnie zachowane unikaty na światową skalę.
Ale! Największa zaleta muzeum jest też jego największą wadą. A tych eksponatów jest, no sorry, za dużo. Być może jestem mało obiektywny, bo w dziedzinie historii sztuki starożytność to w mojej lidze odpowiednik Termaliki Nieciecza i przegrywa ze średniowieczem, renesansem czy innym barokiem. W związku z tym moja cierpliwość do oglądania popękanych waz i wykrzywionych kawałków marmuru kończy się po jakichś 20 minutach. I nie oszukujcie się – też tak pewnie macie.
A tymczasem takie same, a może nawet większe emocje przeżyjecie w innym archeologicznym cudeńku, czyli Nowym Muzeum Akropolu, gdzie zgromadzono masę historycznych artefaktów z Partnenonu i całego wzgórza Akropol. I choć zgromadzono w nim ponad 4 tys. eksponatów, to dzięki modernistycznej, przestronnej bryle ogląda się je jakoś tak…fajniej. No właśnie – już dla samej architektury warto odwiedzić to muzeum. I dla widoków na Akropol z najwyższego piętra. I dla Kariatyd, podtrzymujących dach świątyni …. . I nade wszystko – wejście kosztuje ledwie 5 euro, podczas gdy muzeum archeo całe 7. I teraz sobie przelicz, ile plastikowych butelek przepysznego greckiego wina po 1,50 euro sztuka mi zawdzięczacie. Nie ma za co!
5. Gdzie jeść?
Gdziekolwiek, bo wszędzie jest względnie tanio. W centrum znajdziecie od groma kawiarenek z niezłą kawą za 1 euro (Grecy szczególnie lubują się we frappe i nawet im wychodzi) i ogromnym wyborem drożdżówek, ciastek i kanapek w cenie 1-2 euro za sztukę. Patrzysz na te ceny i się dziwisz, co takie gówno jak 4 razy droższe Costa Coffee robi jeszcze w Polsce? Ale gwoli sprawiedliwości – pośród tanich kawiarenek w centrum Aten mają też Starbunia, który mimo zaporowych cen zawsze pęka w szwach od ludzi.
Nieco drożej niż w Polsce jest za to w sklepach. W porównaniu do naszych cen najdroższe są np. warzywa, owoce i jajka (ponad 3 euro za 10 sztuk). Ale tańsze owoce bez problemu dostaniecie na straganach w centrum, np. przy placu Monastiriaki.

Obiad to trochę wyższa szkoła jazdy, która jednocześnie najlepiej pokazuje, że tu jednak kryzys jest. Niezależnie od tego czy będziecie się stołowali w fancy knajpach dzielnicy Plaki czy w hipsterskiej Gazi już jeden rzut oka na talerze miejscowych sprawi, że pomyślicie, że narodową potrawą Greków jest kebab w picie za 2-2,5 euraka. Wcinają go prawie wszyscy lokalsi, za nic mając souvlaki i inne cuda na kiju. Swoją drogą – jest naprawdę bardzo dobry. Tak dobry, że oczywiście nie ma go w karcie żadnej restauracji, bo po co niby drogi turysto masz wydawać mniej, skoro możesz wydawać więcej. Aby więc zamówić takie cudo, trzeba poinformować kelnera, że „dla mnie to samo co je ta pani”.
Zabawna sprawa z tym tanim jedzeniem – w burgerowniach ceny zaczynają się od 2 euraków. Skuszeni cennikiem postanowilismy spróbować w lokalu o uroczej nazwie Burgerville w hipsterskiej dzielnicy Gazi. W efekcie dostaliśmy OLBRZYMIĄ bułę, do której ktoś skroił kawałek bekoniku, plaster pomidora i malutkiego (zwłaszcza w porównaniu do buły) kotlecika. Napchać się napchasz. I o to chodzi w kryzysie chyba. Ale twoja wątroba niekoniecznie musi się z tym zgadzać.
W knajpach ceny głównych dań oscylują w granicach 8-12 euro. Naprawdę jest do przeżycia.
6. Chcesz widoków? Olej kolejkę
Ateny nie są zbyt spektakularnym miastem do oglądania, a można nawet zaryzykować tezę, że są miastem brzydkim, choć uroczym. Nie dziwi więc, że najlepiej Ateny wyglądają z góry. Tu do wyboru macie dwa wzniesienia: Philopappos, z którego macie najlepszy wdok na Akropol i Lykabettos, z którego rozciąga się najlepsza panorama i widok na całe miasto. Na pierwsze wzniesienie dostaniecie się bez najmniejszego problemu z alejki spacerowej u podnóża Akropolu. Z Lykabettos sprawa jest trudniejsza – najwygodniej dojechać tu metrem do stacji Evangelismos i stamtąd ruszyć na lekką wspinaczkę. Na dobry początek czeka was ponad 200 stopni w górę, do kolejki, która dowiezie was na górę. Kolejka nie jest tania: bilet kosztuje 7,5 euro w obie strony. I to kolejna potencjalna oszczędność, bo z poziomu kolejki spacer na sam szczyt zajmuje jakieś 20 minut. Myśmy skorzystali z kolejki, bo mieliśmy napięty harmonogram, a na dodatek po takiej wspinaczce z wózkiem dziecięcym na plecach średnią miałem ochotę na dalszy spacer.


PS. U stóp Philopappos macie jedną darmową atrakcję turystyczną – wielki szary bunkier z zakratowanym wejściem, który pomysłowi Ateńczycy nazwali „więzieniem Sokratesa”. Wiecie, że niby to właśnie tutaj był uwięziony. Atrakcja żadna, ale zawsze można się pochwalić znajomym.
7. Olej obiekty olimpijskie
Chodzi mi o stadion i wszystkie inne obiekty, na których w 2004 roku odbyły się letnie igrzyska. Od dawna media pokazują zdjęcia zapuszczonych stadionów i hal, które mają być symbolem greckiego kryzysu. Jak jest w rzeczywistości? Niezbyt dobrze. Wszędzie brudno, trudno, wszechobecne graffiti, jakieś chwasty i kałuży. Z powszechnej mizerii wybija się tylko stadion olimpijski, ale tylko dlatego, że jest eksploatowany na bieżąco. Jeśli więc chcecie zmarnować godzinę z okładem (metro dojeżdża z centrum w jakieś 25 minut), to wsiadajcie do pierwszej linii metra i wysiądźcie na stacji Irini. Ale proszę mi się potem nie skarżyć, że nie ostrzegałem.
Zamiast tego lepiej wydać 5 euraków i wejsć na trybuny starego stadionu olimpijskiego, na którym rozgrywano pierwszą nowożytną olimpiadę w 1896 roku.
PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NA FEJSBUKU, PODZIEL SIĘ Z INNYMI!









74 komentarze
Grzegorz/ Podróże bez ości
Polecam wizytę nad jeziorem Vouliagmeni będącym naturalnym spa. Oprócz wody morskiej zasila go woda termalny i można w nim pływać przez cały rok 🙂
Grzegorz/ Podróże bez ości
Mnie w Atenach najbardziej podobał się Akropol, ale cały czas się zastanawiałem, jak musiał wyglądać 2500 lat temu.
Domi
Widok z wzgórza Likavitos powalił mnie na kolana. Cuuuuudo! 🙂
Projektownia Wakacji
no coz, czytajac tego typu wpisy mam wrazenie, że należaloby powiedzieć wprost, że zwiedzanie ruin i muzeów antycznych jest dla osob, ktore to doceniają, a nie jako obowiązkowy punkt. Jesli interesowales sie tym, czytales o tym i masz wyobrazenie znaczenia tych zabytkow, to zwiedzanie Aten stanie sie wprost marzeniem zycia. Jesli nie, to nie ma sensu sie zmuszac i lepiej poszukac innych atrakcji w tym miescie, a jest ich przeciez niemalo.
Toko
Odradzam apartament 'Athens good feeling flat' w Atenach. Na zdjęciach niby normalne mieszkanie, a po wejściu smród, lepiace się blaty, brud, kurz, brudne łazienki i sprzęty kuchenne. W lodówce zdechłe muszki owocówki. Widac, że właściciel wpuszcza kolejnych lokatorów i niczego nie sprzat. My stamtąd uciekliśmy, nie spaliśmy tam. Grozi zatruciem pokarmowym i chorobami od dermatologicznych po…aż strach mysleć. Na dodatek nie oddał pieniędzy 1200 zł w plecy za 3 noce.
Zaneta Barska
Ateny oferują wiele darmowych atrakcji, ale trzeba umieć ich szukać. Np. Akropol dostępny jest za darmo w każdą pierwszą niedzielę miesiąca w okresie zimowym, ale też w sierpniową pełnię księżyca (o czym niewiele osób wie). Kolejną atrakcją jest oglądanie zmiany warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza, oglądanie eksponatów w metrze i wiele, wiele innych. Chętnych zapraszam do przeczytania mojego wpisu https://www.podakropolem.pl/ateny-za-darmo-zwiedzanie-stolicy-grecji-bez-wydawania-pieniedzy/
weekendowi
Super informacje! Rzeczywiście nie wiedizeliśmu o pełni księżyca. Pozdrawiamy
asz
Czy ten osobny wpis o atrakcjach Aten powstał? Jeśli tak czy mogłabym prosic o podesłania linka bo nie mogę się go doszukać na blogu.
Paweł
Akropol to kupa kamieni a w Muzeum Akropolu jest za dużo eksponatów. Dżiz… NIe lepiej było wydać te 140 PLN na popkorn do oglądania Kiepskich?
llokoo
🙂 trafne stwierdzenie.
miki
w Łebie jest fajniej! ; )
mariopoulos
Witam,ciekawe! ale Eleni ,nikt w Grecji nie zna,a byłem tam od 1992 aż do dzisiaj.
Grażyna
Eleni jest polską piosenkarką. Mieszka od dawna w Poznaniu.
Do Grecji wyjeżdża tylko na wakacje.
IceSkater
Drodzy weekendowi,
Z pewnymi rzeczami zgodzic sie nie mozna.
Oszczednosc tak – ale na wejsciu na sam Akropol – tak tak, to dziki tlum i kupa greckich kamieni jakich pelno za friko w wielu miejacach. A drogie jak cholera toto. To samo Muzeum Akropolu – zbior kolejnej kupy greckich kamieni a jesli chodzi o sam widok na Akropol z niego – widok jest duzo lepszy z pobliskich wzgorz.
Za to Muzeum Archeologiczne jest akurat bardzo warte wydania tych euraskow – bo kupa greckich kamieni to tylko jego niewielka czesc – po za tym pokazne zbiory przedmiotow codziennego uzytku z czasow starozytnych, broni, bizuterii, znanych na calym swiecie perelek ktorych zdjecia widzialo sie w ksiazkach do historii (maska agamemnona) i nawet mumie. Gigantyczna i warta tej kasy lekcja historii.
wioletta
chetnych poznania pieknych miejsc w Grecji przenocowania odpoczynku na Peoponezie zapraszam na moja stronę Grecja wczasy noclegi organizacja pobytu
Dawid
Jeszcze od siebie dodam, że Aten mają jeszcze jedną odsłonę, nieco bardziej chropowatą: http://www.masaperlowa.pl/ateny-przewodnik-alternatywny/
Tak czy inaczej, to jedno z moich ulubionych miast 🙂
weekendowi
o fajnie! Przyda się:)
Barbara Zawadzka
Trudno uwierzyć że byliście w Atenach tylko kilka dni. Mieszkam tu od 20-tu lat i podpisuję się obiema rękami pod tym co napisaliście. Pozdrawiam z Aten 🙂
weekendowi
Dzięki:) Pozdrawiamy serdecznie I&M
Luiza
Dzień dobry! Mam chęć jechać tam w grudniu, trochę się jednak obawiam o temperaturę – czy w grudniu da się jeszcze zwiedzać i nie pada? Jak jest z uchodźcami? Ktoś pisał że jest pełno ludzi śpiących na ulicy… Nie wiem co o tym myśleć, bo tu nic takiego nie przeczytałam, bardzo będę wdzięczna za informacje. Pozdrawiam
Danuta
Byłam w zeszłym roku co prawda i co prawda krótko, ale chyba wiele się nie zmieniło. Chodziłam w nocy po Atenach – spotkalam dużo bezdomnych psów, które chyba mogą być niebezpieczne. Uchodźcy nie widziałam ani jednego, ale może nieuważnie patrzyłam ;-).
mariopoulos
…Bezdomnych jest dużo,ale nikt przez 25 lat nie zaczepił mnie po chamsku.Pozdrówka i 100% polecam Ateny.
scyzoryk swiza
W Grecji byłam raz, wiele lat temu. Marzę żeby znów móc tam pojechać 🙂
weekendowi
To warto posprawdzać loty do Aten – może cena. Cię skusi;)