-
Wąwóz Vintgar – słoweński cud natury
Do teraz się zastanawiam jak myśmy mogli takie małe cudo ominąć, kiedy ostatni raz byliśmy w Bledzie… I po chwili solidnej rozkminy dochodzimy do wniosku, że zahipnotyzował nas sam Bled i urocza kawiarnia nad samym brzegiem jeziora. Leniwe słoneczko, delikatne białe chmurki, pyszna latte, wspaniały widok na wyspę z kościółkiem i górujący nad panoramą zamek. To jest przepis na idealne niedzielne popołudnie i na miejsce, z którego nie chce się wyjeżdżać… I tak zasiedzieliśmy się, w myśl zasady slow travel. Po czym spojrzeliśmy na zegarki i zerwaliśmy się, jakbyśmy zdali sobie sprawę, że jest 8.40 rano, a my za 20 minut musimy być w pracy. No i slow travel poszło się…


