-
Jak zostałem tatą na pełen etat
Nowych wpisów na blogu nie było trochę dłużej niż zakładaliśmy, mieliśmy jednak dobry powód (lub jak kto woli – wymówkę). Jaki? Dwa tygodnie temu w życiu moim i Izy dokonała się mała rewolucja, w wyniku której zamieniliśmy się rolami. Na najbliższe sześć miesięcy. Jak jest? Super, choć przyznam, że wyobrażałem to sobie zupełnie inaczej. Ta zamiana miejsc nie była szokująca ani nieoczekiwana – o pójściu przeze mnie na urlop tacierzyński zdecydowaliśmy z Izą jeszcze w momencie, gdy Helka była kilkumilimetrową kijanką. Swoją drogą, mój Word chyba nie idzie z duchem czasu, bo co chwila zmieniał mi słowo „tacierzyński” na „macierzyński” w ramach autokorekty, podkreślając to pierwsze jako błąd ortograficzny, gramatyczny,…


