Z dzieckiem

Kiedy jedziesz na urlop z teściami. Jeszcze bardziej survivalowy poradnik

7 dni. Zawsze razem. W jednym aucie. W jednym apartamencie, przy jednym stole, a czasem nawet w tym samym pokoju. Dziś proponuję poradnik, w którym zdradzam, czego należy się spodziewać, jeśli już zdecydujesz się na tak desperacki krok, jak wspólny wyjazd ze swoimi teściami. Enjoy it like I did 🙂

To był nasz pierwszy i jak na razie ostatni wspólny wyjazd. Nie dlatego, że było jakoś kiepsko. Wręcz przeciwnie – było całkiem przyjemnie. Jest to jednak na tyle ciekawe i osobliwe wydarzenie, że zasługuje na napisanie stosownego poradnika dla wszystkich, których chcąc nie chcąc pewnie kiedyś to czeka. Tak jak nasza pierwsza wyprawa na Bałkany z Helką, kiedy miała 11 tygodni. O tej wyprawie i wszystkim, czego należy się spodziewać podróżując z niemowlakiem, możecie przeczytać tutaj.

Z teściami wybraliśmy się do Rumunii i spędziliśmy ten czas bardzo efektywnie, co widać także na blogu. Oto dowody: O, tutaj na przykład przeczytacie o skutecznym sposobie, jak wkurzyć Rumuna. Wystarczy drobne niedopatrzenie. Na blogu znalazła się też wyczerpująca relacja z wizyty w przepięknym regionie Maramuresz, który słynie z Wesołego Cmentarza i wspaniałych drewnianych świątyń.

Ale to był dopiero początek – jeśli myślicie o wyprawie do Rumunii, to z pewnością powinniście przeczytać nasz bardzo duży poradnik: "Wszystko co powinieneś wiedzieć o Rumunii, zanim wyruszysz do kraju Drakuli"  oraz tekst o Bukareszcie

Wróćmy jednak do dzisiejszego tematu.

1. Urlop z teściami będzie najlepszym urlopem w twoim życiu. I nawet nie waż się, kurna, myśleć inaczej.

2. Na urlopie z teściami wreszcie będziesz mógł się napić alkoholu, jeśli tylko najdzie cię na to ochota. Czemu? Bo na pewno nie będziesz kierowcą.

3. Jeśli jedziecie autem teścia, to nie masz najmniejszych szans na dotknięcie kierownicy nawet w czasie postoju. – Jesteś zmęczony? Może cię zmienię? – możesz pytać kilka razy dziennie. A odpowiedzią będzie zawsze „Dzięki, daję radę”. W tajnym języku teściów oznacza to: „Prędzej piekło zamarznie niż dam ci poprowadzić to cacko, pętaku. Zresztą, ty przecież nie potrafisz jeździć”. Zważ też, że taką dyplomatyczną odpowiedź usłyszysz w każdej sytuacji: gdy teść czuje się dobrze i gdy oczy same mu się zamykają, bo przejechał w ciągu 600 kilometrów i kończy właśnie piątą puszkę napoju energetycznego.

4. Mówisz biegle po angielsku albo niemiecku? To świetnie, a teraz wsadź sobie tę umiejętność głęboko w tyłek. W takich krajach jak Rumunia twoja elokwencja nie przyda ci się do niczego w kontaktach z miejscowymi. W cenie będzie za to „basic English”, którym twoi teściowie posługują się w stopniu wysoce zaawansowanym: okej, okej, mister, is good, senk ju, spasiba. I wszystko jasne.

5. Teściowie mają bogate życiowe doświadczenie i wiedzą lepiej. Nie nabijaj się więc z ogromnej przenośnej lodówki wypełnionej kanapkami, pomidorkami i innymi artykułami spożywczymi – bo jak wiadomo, w Rumunii jedzą kozy (z nosa, bo żywe już zjedzone – żart taki), a chleb, ser i wędliny widzieli tylko na obrazkach – o, widzisz znowu to robisz. Zamiast tego doceń możliwość spożycia kanapki w dowolnym momencie trasy (tylko nie w aucie) zamiast gorączkowego poszukiwania stacji benzynowej, by zjeść zmielonego psa z budą w podsuszonej bułce.

6. Życiowe doświadczenie teściów przydało się też w bardzo praktycznych kwestiach. Będąc pod władzą stereotypów zabrali do Rumunii cukierki. Nie były to byle jakie cukierki, tylko „cukierki na Cyganów”, którzy rzekomo mieli się rzucać na maskę samochodu i z nożami w rękach domagać się pieniędzy. Nie no, żarcik taki: metoda jest taka, że dzieciak podbiega i prosi o „bon bona”. Ty oczywiście nie masz bon bona, bo jaki turysta nosi przy sobie bon bony. Wtedy młody naciągacz wpada na genialny pomysł: skoro nie masz bon bona, to może masz euro? No tak, euro albo dolary, bo o leje to tak jakoś niechętnie proszą. W czasie naszej eskapady cukierki przydały się raz: trzeba było widzieć minę dzieciaka, który po niewinnym pytaniu o bon bona, dostał w odpowiedzi…cukierka. Dopiero po jakichś 5 sekundach, wciąż oszołomiony, zadał niepewnie pytanie: "You have euro?". Wiem, wiem, to trochę rasistowskie. I w dodatku to nieprawda, że w Rumunii roi się od Cyganów – o tym, jak rozprawiliśmy się z krzywdzącymi stereotypami o Rumunii przeczytacie tutaj. Ale pyszne były te bon bony.

7. Życiowe doświadczenie teściów pozwala im też bez problemów wybrać najlepsze wino w sklepie, dzięki czemu nie trzeba się męczyć z próbowaniem. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że jeśli w Rumunii, to koniecznie Cotnari, obowiązkowo w wielkiej butli 2XL.

8. Masz niepowtarzalną okazję przekonać się na własne oczy, jak teść zmienia się w starego kapcia kochanego dziadka. Wyimaginujcie sobie bowiem taką sytuację: Jedziemy sobie drogą w kierunku Sighisoary. Jest niedzielny wieczór, ale na drodze praktycznie nie ma samochodów. Mimo to teść zachowuje nadzwyczajną ostrożność, jadąc ze średnią prędkością 50-55 kilometrów na godzinę (przy ograniczeniu do 80). Nieźle jest też w momencie, gdy przed nami jedzie ciągnik, a my mimo pustej drogi, wleczemy się za nim dobre 10 minut. To ciekawe doświadczenie, które należy jednak przerwać, jeśli nie chcemy przybyć na miejsce bladym świtem.

– Dario, ty zawsze tak drastycznie trzymasz się przepisów? – pytam.
– A co? – odpowiada podejrzliwie.
– Nic, tylko zapamiętałem cię jako nieco bardziej dynamicznego kierowcę. Wiesz, można by trochę depnąć.
– Kiedy wiozę wnuczkę, jeździmy zgodnie z przepisami – nieugięty jest.
– Ale do zbliżenia się do przepisowych prędkości i tak brakuje nam kilkadziesiąt kilometrów na godzinę – odpowiadam. Riposta teścia mnie absolutnie zabija.
Mario, kiedyś też będziesz dziadkiem. I wtedy zrozumiesz.

Połączenie makabreski z reklamą Werther's Original. Na szczęście ta „regulaminowa” jazda trwała tylko jeden dzień, a wszystko dzięki wnuczce. Zgodnie z przewidywaniami do Sighisoary dojechaliśmy przed północą. Zgodnie z przewidywaniami Helka obudziła się z samochodowej drzemki i zamiast wracać do spania chciała się bawić. Ostatecznie udało nam się ją uśpić…po półtora godziny męczenia jej na różne sposoby.

9. Nie trzeba ich budzić, bo sami są rannymi ptaszkami. Oznacza to, że zamiast jak zwykle opieprzać innych/fochować się, sami być może otrzymacie tuż po 7 rano kontrolną pobudkę z jasnym komunikatem: „Czemu jeszcze nie gotowi?”

10. Największą zaletą punktu numer 9 jest pełna synchronizacja ich zegarów biologicznych z zegarem biologicznym Helki, która zazwyczaj budzi się w okolicach 7. A jak się budzi tak wcześnie, to potrzebuje towarzystwa i zwykle z braku laku w roli zabawiacza występuje półprzytomny ojciec. Na szczęście na urlopie z teściami ojciec ma też urlop od zabawiania skoro świt, bo dziadkowie chętnie przejmują poranne obowiązki, pozwalając nam pospać chwilę dłużej. I niech Bóg im za to błogosławi!

PODOBAŁ CI SIĘ WPIS? POLUB NA FEJSBUKU, PODZIEL SIĘ Z INNYMI! 

Print Friendly, PDF & Email

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Odpowiedz
    ktoś
    Marzec 10, 2017 at 8:24 pm

    Cotnari – to zdecydowanie jedne ze słabszych win moim zdaniem. 😉

    Co do samego Rumunistanu… radary już zdjęte, więc tylko trzeba się pilnować, aby Loganów policyjnych nie pomylić z Loganami taksówkarzy.. 😉 Drogi w trochę lepszym stanie (od końcówki 2016). Na zapytanie małych cyganów o "Daj lejka" wystarczy odpowiedzieć – "Nie", "Nie mam" lub po prostu zignorować. A w miastach (i nie tylko, ale przeważnie tam) uważać na kierowców. Polacy są bardzo przepisowi w porównaniu do nich. Ludzie na wioskach mili, w miastach też, ale to takie nieszczere bycie miłym u miastowych (są oczywiście wyjątki). Po angielsku na wioskach słabo, w większych miastach nie ma najmniejszego problemu. Rumunia jest inna i ciekawa, ale dla mnie po paru latach pobytu tutaj… już mi ten kraj się zaczyna nudzić… i wiele rzeczy irytować (nawet te, które na początku robiły na mnie pozytywne wrażenie swoją prostotą i "dzikością"). Aaa i dziewczyny są piękne, ale część trąca kiczem jeżeli chodzi o zbyt mocny makijaż i kiczowate ciuchy. Oczywiście drogimi perfumami jadą na kilometr. Takie zwą się "picipoanka" (napisałem tak jak Polak powinien to wymawiać). 😉

    Ciekawie czyta się waszego bloga.

    Pozdrawiam.

    • Odpowiedz
      weekendowi
      Marzec 13, 2017 at 1:38 pm

      Dzięki za masę informacji:) i dobre słowa! Pozdrawiamy I&M

  • Odpowiedz
    26 grzechów ciężkich, które popełniliśmy w Iranie – Weekendowi Podróżnicy
    Luty 17, 2016 at 1:50 pm

    […] Grzech językowy i taka sama rada, jaką daliśmy przy okazji tekstu o Rumunii (polecamy, jest równie mało zabawny jak ten!). Zapomnij o tym, że płynnie posługujesz się […]

  • Odpowiedz
    Magda
    Październik 7, 2014 at 4:11 pm

    Hej, wywołujemy Was do tablicy 😛 nominowaliśmy Was do Liebster Blog Award, o tu: http://www.tropimy.com/2014/10/07/poznajmy-sie/. Czekamy na odpowiedzi! 🙂

    • Odpowiedz
      Weekendowi
      Październik 7, 2014 at 9:21 pm

      dzięki za nominację. Zabieramy się do roboty 🙂

  • Odpowiedz
    urlopnaetaciepl
    Sierpień 7, 2014 at 6:18 am

    Jeszcze zanim otworzyłem Twój artykuł podejrzewałem, o czym będzie 😀 To chyba trochę taka nasza narodowa jazda z tymi teściami 😉 Popieram Rudą – sam mam cudownych teściów i nie wyobrażam sobie, żeby wyjazd z nimi byłby dla nas w jakikolwiek sposób niekomfortowy. Mimo to, na urlop jeździmy zawsze tylko we dwójkę (a ostatnimi czasy we trójkę, zawsze z Luśką 🙂 ), bo to tylko 26 dni w roku i chcemy je spędzić całkowicie „po naszemu”.

  • Odpowiedz
    balkanyrudej
    Sierpień 6, 2014 at 3:18 pm

    My z teściami nie możemy wspólnie na wakacje pojechać z kilku przyczyn. Mieszkamy wspólnie i wspólnie mamy pod opieką zwierzyniec (3 koty, 2 psy oraz stado rybek w oczku wodnym), więc ktoś zawsze musi być w domu. Po drugie, oni mają wolniejsze tempo podróżowania, choć jeżdżą w te same miejsca co my – w tym roku po raz drugi jadą do Albanii. I w tym roku jest tak, że my wracamy 24 sierpnia, a oni tego dnia wyjeżdżają na 3 tygodnie. Ale generalnie gdybym miała z nimi jechać, to bym się dobrze bawiła, bo to naprawdę super ludzie (jakby nie byli super, to bym nie mieszkała z nimi od 3 lat 😛 ). Więc nie tacy teściowe straszni, a podróżowanie z nimi wcale nie musi okazać się udręką 😀

  • Leave a Reply